Ostatnia siła złotego to wynik utrzymującego się bardzo dobrego klimatu w całym regionie - wczoraj najmocniejsza w historii była czeska korona, a od kilku tygodni bardzo dobrze zachowują się węgierski forint i słowacka korona. Z kolei u nas nastroje poprawiły zeszłotygodniowe wypowiedzi wicepremier Zyty Gilowskiej nt. możliwości szybszej niż to zakładano redukcji deficytu sektora finansów publicznych w przypadku utrzymania się pozytywnych tendencji w gospodarce (do 3,5 proc. PKB), a także poniedziałkowe zapewnienia, iż Polska może być gotowa na przyjęcie euro już w 2010 r., kiedy to ma zostać przeprowadzone referendum w tej sprawie. Dodatkowo resort finansów poinformował, że wykonanie budżetu po 10 miesiącach b.r. może być lepsze niż to wcześniej zakładano i wynieść 54-55 proc. rocznego planu. Z kolei na rynku spekulowano, że być może ministerstwo sprzedawało na rynku środki pozyskane z emisji japońskich samurajów w ubiegłym tygodniu. Wiarygodność tej plotki podważa jednak fakt dosyć dobrej bieżącej kondycji budżetu, a także wcześniejsze deklaracje, iż takie praktyki nie będą kontynuowane.
Co ciekawe to fakt brak reakcji rynku na prognozy Komisji Europejskiej, zwłaszcza w kwestii ograniczenia deficytu sektora finansów publicznych. Zdaniem unijnego komisarza ds. polityki monetarnej, J. Almunii spadnie on do 2008 r. do poziomu 3,9 proc. PKB, co nie jest już tak optymistyczne jak słowa minister Zyty Gilowskiej. Być może w opinii uczestników rynku KE ma dosyć konserwatywne i ostrożnościowe podejście w tej sprawie.
Dlaczego jednak spodziewamy się krótkoterminowego przełomu w najbliższym czasie? Odpowiedź tkwi w wykresie odchylenia od parytetu, które przetestowało dzisiaj okolice 19,40 proc. po mocnej stronie, które są odpowiednikiem minimów z maja b.r. Z kolei na EUR/HUF okolice 259,00 to 61,8 proc. zniesienia Fibonacciego wzrostów od września 2005 r. do lipca 2006 r. Z kolei u nas naruszenie poziomu 3,00 zł na USD/PLN zwykle zwiastowało zbliżające się odbicie. Jego katalizatorem będzie jednak zachowanie się EUR/USD, gdzie w ciągu najbliższych dni nie wykluczalibyśmy się wyraźniejszego ruchu w dół. Podsumowując, okolice 2,9850-2,99 na USD/PLN można wykorzystać do akumulacji "zielonych" na nieco dłużej, a w przypadku EUR/PLN takimi poziomami jest rejon 3,81-3,82. W ujęciu intraday spodziewamy się dzisiaj wahań USD/PLN w przedziale 2,9850-3,0150, a EUR/PLN 3,8100-3,8350.
Rynek międzynarodowy:
Pierwsze godziny poniedziałkowej sesji nie przyniosły kontynuacji umocnienia dolara z piątku, co po południu zaowocowało jego osłabieniem. Ruch ten był kontynuowany także w godzinach wieczornych i nocnych, co sprawiło, że dzisiaj rano za jedno euro płacono 1,2754, a osiągnięte maksimum to 1,2772. "Zielony" stracił także do pozostałych walut, w tym angielskiego funta i japońskiego jena. W pierwszym przypadku to wynik spodziewanej w czwartek podwyżki stóp procentowych przez Bank Anglii o 25 p.b. do poziomu 5,00 proc., a w drugim wypowiedzi szefa Banku Japonii. Toshihiko Fukui przyznał, że bank centralny może prewencyjnie podnieść stopy procentowe, chociaż kolejne ruchy będą podejmowane stopniowo.