Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 20.11.2006 15:01

Optymistycznym wariantem na dzisiejszą sesję były nie wzrosty, ale

wyhamowanie spadków i uspokojenie nastrojów. W giełdowej grze strachu i

chciwości na ostatnich sesjach uprzywilejowane były niedźwiedzie, więc każdy

negatywny impuls jest teraz trochę przesadnie interpretowany. W poniedziałek

tym impulsem okazały się wyjątkowo nie indeksy amerykańskie, ani nie rynek

Reklama
Reklama

surowców, ale zachowanie giełd azjatyckich. Japoński Nikkei zanotował

gwałtowny spadek 2,27 proc. ustawiając nastroje w całym Eurolandzie.

Sesja zaczęła się więc mało przyjemnie, ale spadki nie trwały zbyt długo.

Zadecydowały dwa czynniki. Od samego początku sesji wyzerowana baza bardzo

silnie sprzyjała zamykaniu pozycji przez fundusze arbitrażowe, co wiązałoby

się z koszykami zleceń sprzedaży i silną przeceną wartości indeksu. Mimo

Reklama
Reklama

takiej sytuacji widzieliśmy tylko kilka większych zleceń sprzedaży. Nie bez

znaczenia wydaje się tutaj fakt, że jednocześnie pojawiły się większe

zlecenia kupna na spółkach surowcowych i nie przypadkiem było to tuż nad

dołkiem z 2 listopada. Na kontraktach zabrakło 10 pkt., na indeksie WIG20 14

pkt. Wyraźnie kilku dużych graczy postanowiło powalczyć o obronę tego

poziomu, a taki zwrot tuż nad wsparciem zawsze wzmacnia rynek. Fundusze

Reklama
Reklama

wykorzystujące arbitraż bezlitośnie w czasie hossy doprowadzały do łamania

przez WIG20 wszelkich technicznych oporów, gdy nadarzały się okazje do

otwierania pozycji na FW20. Teraz też arbitraż wspierał rynek akcji, ale tym

razem swoją biernością (a po południu koszykami zleceń kupna) i trudno to

uznać za przypadek.

Reklama
Reklama

W tle tego wszystkiego trwała rozgrywka między słabym sektorem bankowym

(Pengab spadł w październiku o 3.3. pkt. do 40,3 pkt.), a odreagowującymi

spółkami surowcowymi. Udział poszczególnych sektorów w WIG20 to odpowiednio

ok. 39 proc. i 30 proc., więc siły wyrównane. Ostateczne rozstrzygnięcie

wyniku sesji musiało więc przyjść ze sfery makro. Dane o produkcji

Reklama
Reklama

przemysłowej i jej cenach potwierdziły, że nie ma znaczącej presji

inflacyjnej, a rozwój gospodarki wciąż pozostaje dynamiczny. Wzrost dynamiki

produkcji na poziomie 14,6 proc. był nieco powyżej oczekiwań, ale w żaden

sposób nie zmienia konsensusu rynkowego co do podwyżek stóp procentowych.

Natomiast nie powinniśmy już oglądać prognoz PKB w IV kw. poniżej poziomu

Reklama
Reklama

5.0 proc., a przy tym pamiętajmy, że nie wynika to tylko z dynamiki eksportu

torturowanego umacniającym się złotym. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama