Reklama

TMS: Komentarz poranny

Dolar może odrobić część stratt Rynek krajowy: Przebieg poniedziałkowej sesji pokazał, że nasza waluta jest silna i każde osłabienie jest wykorzystywane do zwiększenia zaangażowania w złotego. W efekcie złoty był słaby w poniedziałek tylko przez kilka minut, po czym inwestorzy dosyć szybko przystąpili do jego zakupów. W efekcie po południu kurs EUR/PLN spadł do 3,82 zł, a USD/PLN do 2,91 zł. Odchylenie od parytetu ponownie znalazło się powyżej poziomu 20 proc. po jego mocnej stronie.

Publikacja: 28.11.2006 09:19

Dzisiaj rano złoty otworzył się w ślad za eurodolarem - wzrósł kurs EUR/PLN (do 3,83 zł), a USD/PLN ustabilizował się w okolicach 2,91 zł. Stabilny pozostawał także region, po obserwowanym wczoraj umocnieniu. To może sugerować, że uczestnicy rynku nie zakładają, aby dalsze osłabienie się amerykańskiego dolara na rynkach światowych, miało równie gwałtowny przebieg jak ostatnio. To w połączeniu ze średnioterminowymi prognozami spadku stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych sprawiło, że nadal utrzymuje się zainteresowanie naszym regionem. Zwłaszcza, że wciąż przemawiają za nim dosyć dobre fundamenty. Już w najbliższy czwartek poznamy dane o wzroście gospodarczym w III kwartale, którego tempo mogło wynieść 5,5 proc. r/r. Z kolei ostatnie dosyć dobre informacje o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej, mogą sugerować, że cały rok może być nawet lepszy od zakładanych 5,4 proc. r/r. To wszystko odbywa się przy stabilnej inflacji i dosyć biernej postawie Rady Polityki Pieniężnej, która najpewniej do marca 2007 r. pozostawi stopy procentowe na niezmienionym poziomie (najbliższą decyzję poznamy jednak już jutro). Złotego powinny także wspierać czynniki sezonowe, takie jak napływ środków z Unii Europejskiej, a także od naszych rodaków pracujących zagranicą. Warto pamiętać, że przed Świętami (a te już za 4 tygodnie) rynek stopniowo zaczyna robić się coraz bardziej płytki, a inwestorzy nie są skłonni do podejmowania ryzyka, zachowując tym samym status quo.

Trudno jednak jednoznacznie wyrokować, czy kolejne dni przyniosą kontynuację wczorajszego umocnienia naszej waluty. Inwestorzy niewątpliwie będą czekać na informacje napływające z rynków zagranicznych, w tym także z Brukseli, gdzie odbywa się spotkanie ministrów finansów Unii Europejskiej. Polska może na nim otrzymać "zółtą kartkę" za zbyt wolne obniżanie deficytu sektora finansów publicznych do ustalonego w traktacie z Maastricht poziomu. Wydaje się jednak, iż przed spadkiem do 3,80 zł, kurs EUR/PLN spróbuje jeszcze raz przetestować okolice 3,8450-3,8500 zł. Podobny scenariusz może mieć miejsce także w przypadku USD/PLN - tu najbliższym oporem jest poziom 2,9450 zł, a silne wsparcia to 2,89-2,90 zł.

Rynek międzynarodowy:

Wczoraj na rynku utrzymał się negatywny sentyment wobec dolara. Chęć do realizacji zysków z ostatniego ruchu nie była zbyt duża, mimo, że teoretycznie poniedziałkowe otwarcie świadczyło o dużych emocjach, mogących sugerować wyczerpywanie się krótkoterminowego ruchu. Widać było, że inwestorzy czekają na zaplanowane na ten tydzień publikacje danych makroekonomicznych, które pomogą w bieżącej ocenie sytuacji. A tych będzie dosyć sporo. Tylko dzisiaj opublikowane zostaną informacje nt. październikowych zamówień na dobra trwałego użytku (prognoza -4,6 proc. m/m, ale +0,2 proc. m/m bez uwzględnienia transportu), indeksu zaufania konsumentów Conference Board (szacowany wzrost do 106,0 pkt.), a także sprzedaży domów na rynku wtórnym (oczekiwany spadek do 6.15 mln z 6.18 mln we wrześniu). Poza tym zaplanowane są wystąpienia obecnego i byłego szefa FED (w różnych miejscach) i pozostałych dwóch członków tego gremium, które mogą pokazać, że oczekiwania rynku, co do możliwości obniżek stóp procentowych w USA w perspektywie 6 miesięcy są zbyt duże.

Dzisiaj rano kurs EUR/USD ponownie zbliżył się w okolice wczorajszych maksimów na 1,3172-77. Próba nie okazała się być jednak udana i po ustanowieniu szczytu na 1,3164, powróciliśmy w okolice 1,3140. Wbrew oczekiwaniom podczas uczestnicy wczorajszego spotkania ministrów finansów strefy euro nie przejęli się zbytnio obecnym kursem EUR/USD. Kilka godzin wcześniej przewodniczący obecnie Unii Europejskiej, Jean-Claude Juncker przyznał, że obecne notowania wspólnej waluty nie stanowią powodu do niepokoju, a perspektywy dla euro-gospodarki pozostają dobre. Podobnie wydają się sądzić niemieccy konsumenci - opublikowany dzisiaj rano grudniowy indeks Gfk wzrósł d 9,4 pkt. z 9,3 pkt (najwyższy poziom od listopada 2001 r.). O godz. 11:00 poznamy jeszcze dane o październikowej podaży pieniądza M3 w strefie euro, której odczyty są szczególnie brane pod uwagę przez Europejski Bank Centralny. I tak oczekuje się jej wzrostu do 8,7 proc. r/r z 8,5 proc. r/r we wrześniu.

Reklama
Reklama

Uważamy, że dzisiejsza sesja może przynieść korekcyjne umocnienie się amerykańskiego dolara względem pozostałych walut. Pomóc w tym mogą zaplanowane publikacje danych makro, które mogą uświadomić inwestorom, że ostatnie osłabienie "zielonego" było zbyt gwałtowne i sprowokować ich do realizacji zysków. To w niczym nie zmienia naszego średnioterminowego nastawienia do dolara, które pozostaje negatywne. Tym samym spekulanci mogą próbować zagrać na zniżkę EUR/USD z obecnych poziomów 1,3140, ustanawiając zlecenie stop-loss powyżej 1,3175, z celem do 1,3060, a być może nawet do figury 1,30. Gracze średnioterminowi ten ewentualny spadek mogą wykorzystać do zwiększenia posiadanych długich pozycji w euro.

Sporządził:

Marek Rogalski

Główny analityk walutowy

DM TMS Brokers S.A.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama