Euro zyskuje również w miarę zmiany oczekiwań rynku co do rozpiętości stóp procentowych między USA a "resztą świata" (Europą i Japonią). Rynek kontraktów terminowych na stopę Fed implikuje około 70% szans na obniżkę stóp w USA do marca przyszłego roku.

Dzisiejsze dane potwierdzają słuszność takiego nastawienia - zamówienia na dobra trwałego użytku spadły (-1,7% wyłączywszy środki transportu przy prognozie 0,1%), pogarszają się również nastroje konsumentów (niższy od prognoz odczyt indeksu Conference Board). Wzrost sprzedaży domów na rynku wtórnym wynika z utrzymywania się niższych cen, co nie wróży dobrze gospodarce. Jutro rewizja danych o amerykańskim PKB - dominuje przekonanie, że wzrost w trzecim kwartale wyniesie 1,8% (liczone do poprzedniego kwartału), ale oczekiwałbym raczej niższego odczytu w świetle serii gorszych danych z ostatnich tygodni. Bazując na naszych ekonometrycznych narzędziach prognostycznych spodziewam się odczytu na poziomie 1,7%.

Złoty dziś osłabiał się, ale ruch miał charakter wyłącznie korekcyjny i nie upatrywałbym w nim kontynuacji korekty na EURPLN czy też jej początku na USDPLN. Pod koniec obrotów rynek zmienił kierunek i nasza waluta rozpoczęła odrabianie strat co pozwala oczekiwać dalszego umocnienia złotego. O 16:30 EURPLN był na 3,8320, a USDPLN na 2,9130. Trwające posiedzenie RPP nie powinno zmienić obrazu rynku, możliwe jest co najwyżej lekkie zamieszanie wywołane niefortunną wypowiedzią (o ile takie w ogóle będą miały miejsce). Środowy gwóźdź programu to zestaw PKB + PCE bazowy w USA, zapewne do 14:30 zbyt wiele na rynkach się nie wydarzy. Ekonomiści oczekują, że wskaźnik inflacji mierzący wydatki na konsumpcję będzie zbliżał się do "poziomu komfortu Fed", czyli 2% rocznie.

Piotr Denderski

Analityk rynków finansowych