Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 29.11.2006 15:05

Zaczęło się niewinnie, choć już początek sesji mógł nieść ciekawe wnioski.

Po poniedziałkowej sporej, jak na ostatnie czasy, przecenie w Stanach nasz

rynek we wtorek otwiera się ponad 20 pkt niżej. Gdy wtorkowa sesja za

oceanem kończy się w sumie niewielkim odbiciem, my dzisiejsze notowania

zaczynamy wzrostem ponad 30-punktowym, tak jakby wydarzyło się coś

Reklama
Reklama

szczególnie radosnego. Dalsza część sesji była podobna. Niczego nowego na

rynku nie było, a kursy powoli acz systematycznie szły w górę.

Wzrost ten był o tyle ciekawy, że jakby nieco wymuszony. Na kasowym kupowano

kilka spółek na niewielkim obrocie. Przez dłuższy czas główną spółką, która

skupiała na sobie przeważającą część aktywności był PKN. Gdyby jej nie

liczyć, to reszta rynku jakby nie istniała. Jak w takich warunkach wierzyć

Reklama
Reklama

we wzrosty? Nie wierzono, co było wyraźnie widać po wartości bazy. Ta niemal

do samego momentu publikacji danych makro w USA była bliska zeru, co

należało odebrać jako przejaw pesymizmu, a przynajmniej braku wiary w

zwyżkę. Co ciekawe, właśnie ten brak wiary rynkowi pomagał. Owszem, wiary

nie było, ale podaży także nie. Kursy rosły nawet mimo wątpliwości byków na

rynku terminowym.

Reklama
Reklama

Punktem przełomowym była wspomniana już publikacja. O 14:30 pojawiły się

zrewidowane dane o dynamice PKB USA w III kw. br. Okazało się, że była ona

znacząco lepsza od tej obliczonej na bazie niepełnych informacji. Zamiast

wzrostu o 1,6%, czy jak już podejrzewano 1,8% PKB poprawił się o 2,2%.

Zaskoczenie było duże, a zatem i reakcja spora. Kontrakty skoczyły w górę,

Reklama
Reklama

ale gównie rozciągnęły bazę, bo tym razem kasowy ociągał się ze wzrostem.

Niczym w znanym wierszu o żurawiu i czapli. Gdy jedno chce, to drugi nie.

Słabość indeksu wynikała z przeceny, jaka dotknęła papiery TPS tuż przed

publikacją danych z USA.

Z technicznego punktu widzenia na razie nic poważnego się nie wydarzyło.

Reklama
Reklama

Kursy oddaliły się od poziomu wsparcia, co można uznać, za sygnał

potwierdzający przewagę popytu. Sesję kończymy w niezłych nastrojach, co

pokazuje wartość bazy, która już nie jest bliska zeru, choć nadal na tyle

mała, że jeszcze nie przeszkadza w dalszym wzroście. Czy czas na atak na

szczyt z listopada? Nie jest on wykluczony, choć pewnie sporo zwolenników ma

Reklama
Reklama

scenariusz formacji głowy i ramion. Na to jednak jest jeszcze za wcześnie.

Kontrakty9.gif Indeks9.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama