Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 06.12.2006 15:05

Część inwestorów martwi się zapewne aferami obyczajowymi posłów wchodzących

w skład rządzącej koalicji. Jej ewentualny rozpad to oczywiście kolejne

polityczne zamieszanie, które bardzo silnego złotego wystawiłoby na ciężką

próbę nerwów. Jak na razie notowania nie zdradzają obaw inwestorów, choć

media "gwałcą" swoich odbiorców natłokiem komentarzy w tej sprawie.

Reklama
Reklama

Wiadomo - nie ma bardziej interesującego tematu.

Skoro tak, to i ja zmuszony jestem sięgnąć po seksualne porównania. Z ust

koalicyjnego posła padło bowiem dzisiaj słynne na cały świat zdanie - "Nie

miałem seksualnych kontaktów z tą kobietą". W oryginale brzmi to ładniej -

"I did not have sexual relations with that woman", a autorem tych słów jest

oczywiście Bill Clinton, który 26 stycznia 1998 roku na konferencji w Białym

Reklama
Reklama

Domu tłumaczył się ze swoich słabości do asystentek, by uniknąć procedury

impeachmentu. Porównywanie tamtej i obecnej sytuacji oczywiście przedstawiam

jedynie z przymrużeniem oka, ale zwolennicy spiskowych teorii dziejów

natychmiast zauważyliby, że dzień wypowiedzenia tych słów przez

amerykańskiego Prezydenta rozpoczął dynamiczny wzrost, który zakończył

6-ciomiesięczną konsolidację i w ciągu niecałych trzech miesięcy podniósł

Reklama
Reklama

średnią przemysłową Dow Jones o prawie 20 procent. Wszystko wbrew

katastroficznym wizjom pesymistów widzących fatalny skutek upadku morałów w

polityce.

Proszę oczywiście nie traktować tego jako prognozę, a jedynie krótkie

korepetycje z historii. Natomiast jeśli chodzi o poważną ocenę rynku, to tak

Reklama
Reklama

jak napisałem w ostatniej Weekendowej, wzrost do poziomów dotychczasowych

szczytów hossy z 11 maja jest dyskontowaniem najlepszego trzymiesięcznego

okresu dla GPW. Wszystko powyżej tego poziomu jest nadmiernym optymizmem.

Nie znaczy to bynajmniej, że należy walczyć z rynkiem, bo nawet gdyby

wszyscy inwestorzy przyznali słuszność takiemu poglądowi, to spadków wcale

Reklama
Reklama

to nie gwarantuje. A do spadków sama środowa sesja nie zachęca. Była to

spokojna "korekta w biegu", w czasie której nie było widać agresywnej

podaży, a jedynie realizację zysków na najmocniej zyskujących wcześniej

spółkach. Najlepiej pokazał to początek sesji, gdy przy niskich obrotach

mieliśmy spadek wywołany niemal wyłącznie przez świetny w tym tygodniu

Reklama
Reklama

sektor bankowy. Powrót pod szczyty okazał się bardzo łatwy. Nieco gorzej

należy ocenić drugą falę spadkową, którą zainicjowały ogromne transakcje na

KGHM i naśladowanie ich przez pozostałe największe spółki. Trudno jednak

mówić o odwrocie na podstawie niewielkiego spadku (w porównaniu do

wcześniejszego wzrostu) trwającego zaledwie kilka minut. Dopóki WIG20

wyraźnie nie powróci pod majowe szczyty, niezależnie od naszej wyceny

poszczególnych spółek, każdy taki ruch należy traktować jedynie jako

korektę. 95 96 MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama