Już na otwarciu indeksy zanotowały istotne spadki, a WIG20 przełamał psychologiczną barierę 3400 pkt. Na tym się jednak nie skończyło - w ciągu pierwszych trzydziestu minut zniżka była kontynuowana, a została wyhamowana dopiero, kiedy WIG20 tracił niemal 2%. Przy takiej skali spadku pojawił się już nieco większy popyt. Nie był jednak na tyle silny, aby doprowadzić do odbicia. Zamiast tego rynek wszedł w konsolidację, a później bardzo powoli się osuwał. Na półtorej godziny przed końcem sesji WIG20 pogłębił poranne minima, a spadek w przypadku WiG20 zbliżył się już do -3%. Podaż wyraźnie przeważyła też w trakcie końcowego fiksingu, w rezultacie czego indeksy zostały zepchnięte na nowe minima. Handel był dosyć aktywny, a obroty wyraźnie wyższe od poniedziałkowych. Zdecydowana większość spółek zanotowała spadki, najsłabiej od początku sesji zachowywały się KGHM i PKN. Początkowo względnie stabilne były banki, w końcówce sesji wyraźnie się jednak cofnęły. Trudno było znaleźć spółki, które dobrze się zachowywały, ale przez dużą część sesji mocny był Softbank.

Na wykresie WIG20 utworzyła się wysoka czarna świeca, o korpusie najwyższym od ponad miesiąca. Zamknięcie wypadło jednocześnie na poziomie najniższym od 4 grudnia. Spadek został poparty obrotem, choć duża skala zniżki była raczej efektem bierności popytu niż istotnej przewagi podaży. Wskaźniki techniczne zachowały się negatywnie - wyraźnie zapikował RSI, MACD przeciął od góry linię sygnalną, a oscylator stochastyczny wygenerował sygnał sprzedaży. Mimo gorszego obrazu rynku, kontynuacja spadku na kolejnych sesjach jest mało prawdopodobna. Indeks znajduje się obecnie blisko piątkowego minimum oraz otwarcia i zamknięcia dwóch wysokich białych świec z początku grudnia. Poziomy te powinny zadziałać jako wsparcie na najbliższych sesjach i sprowokować rynek do odbicia. Pierwszym oporem dla WIG20 jest obecnie połowa wczorajszego korpusu - 3360 pkt. Kolejnym jest poziom 3400 pkt. W nieco dłuższym terminie, po wczorajszej sesji, powodów do optymizmu nie ma. Rynkowi będzie trudno powrócić w okolice rekordowych poziomów.