Zadziałały jako wsparcia i doprowadziły do lekkiego odbicia na rynku. Zresztą trudno to było nawet nazwać odbiciem, raczej oddaleniem od wsparć. W konsolidacji nieco ponad sesyjnym dołkiem rynek wytrwał do 15:30. Kiedy jednak notowania na rynku amerykańskim rozpoczęły się od spadku, u nas indeks skierował się w dół, wyznaczając nowe blisko trzytygodniowe minima. W samej końcówce rynek nieznacznie odbił, w trakcie końcowego fiksingu pojawiły się większe zlecenia sprzedaży, przede wszystkim na Banku BPH, które mocno pociągnęły w dół wartość WIG20. Handel przez całą sesję nie był aktywny (obroty bardzo zbliżone do czwartkowych), ale trudno było oczekiwać wysokiej aktywności tuż przed świętami. Po raz kolejny najsłabiej właściwie przez całą sesję zachowywały się KGHM i PKN. Początkowo względnie mocny był sektor bankowy, z Pekao i BZ WBK na czele, później jednak i tutaj doszło do cofnięcia kursów. Dosyć dobrze, po raz drugi, zachowywał się TVN, przyzwoicie Lotos. Przez większą część sesji dobrze zachowywała się TPSA, w końcówce sesji przeszła jednak na minus.
Na wykresie WIG20 utworzyła się wysoka czarna świeca, a indeks spadł do poziomu najniższego od początku grudnia. Trzeba jednak pamiętać, że spadek znaczna część spadku miała miejsce w trakcie końcowego fiksingu i mogła mieć sztuczny czy też przypadkowy charakter. Układ wskaźników technicznych po takiej zniżce musiał się pogorszyć, oscylator stochastyczny pokazuje już jednak duże wyprzedanie. Skala spadków w trakcie ostatnich sesji jest na tyle duża, że obecnie bardziej prawdopodobne jest odbicie niż dalszy spadek. Tym bardziej, że WIG20 znajduje się już blisko linii pociągniętej po minimach z połowy czerwca, początku października i połowy listopada. Nawet jeśli linia ta miałaby zostać przełamana, to mimo wszystko najpierw bardziej prawdopodobne jest odbicie od niej w górę. Za takim scenariuszem przemawiają też relatywnie niskie obroty podczas ostatnich sesji, które wyraźnie osłabiają negatywne wnioski płynące z analizy wykresu świecowego.