Po półtorej godzinie handlu WIG20 zniżkował już o 1,3%, notując poziom najniższy od tygodnia. Wszystko to działo się w sytuacji niewielkich wzrostów na rynkach Eurolandu. Przed południem rynek nieco odbił, indeksy i tak utrzymywały się na wyraźnych minusach. Tuż po południu rozpoczęła się konsolidacja, która utrzymała się właściwie do końca sesji. Na końcowym fiksingu w przypadku dużych spółek nie doszło do wyraźnych zmian, sam WIG20 odbił o 0,2%. Mimo niewielkich zmian, wymiana akcji była jednak nieco bardziej aktywna- obroty najwyższe od pięciu sesji. Słabo niemal od początku zachowywały się KGHM oraz PKO BP. Relatywnie mocne były Softbank i TPSA. W drugiej części sesji wyraźnie poprawiły się też notowania Agory i Biotonu. Końcówka grudnia to popis słabości naszego rynku w porównaniu z pozostałymi. Do tej pory jednak okresy, kiedy krajowy rynek zachowywał się odmiennie od parkietów zagranicznych nie trwały dłużej niż kilka sesji. Wniosek z tego taki, że albo wkrótce u nas rozpoczną się wzrosty, albo indeksy zagraniczne skierują się w dół. Dzisiaj drogowskazu jednak może zabraknąć, bo rynek amerykański nie działa (dzień żałoby po zmarłym prezydencie Fordzie).
W sytuacji technicznej dużych zmian nie ma. Na wykresie WIG20 utworzyła się niewielka czarna świeca z długim górnym cieniem, a indeks nadal utrzymuje się ponad półroczną linią trendu wzrostowego oraz średnią kroczącą SK-34. Jak do tej pory spadki z drugiej połowy grudnia zatrzymały się na poziomie lokalnego szczytu z 7 listopada (3250 pkt), można je zatem traktować jako ruch powrotny do przełamanego oporu. Dopóki poziom 3250 pkt nie zostanie przełamany, można mieć nadzieję na powrót do średnioterminowej tendencji wzrostowej. W przypadku wskaźników technicznych szczególnie ciekawych sygnałów nie ma - jedynie oscylator stochastyczny nadal utrzymuje krótkoterminowy sygnał kupna. Układ średnich kroczących jest nieco gorszy, nadal obowiązuje tu jednak średnioterminowy sygnał kupna. Wzrosty WIG20 są obecnie nieco bardziej prawdopodobne niż spadki.