Wczoraj Greenspan złożył ukłon w stronę obecnego szefa rezerwy federalnej
Bena Bernanke. Był to jednak ukłon szczególny. Z jednej strony były szef
Fed przyznał, że nie zdawał sobie sprawy z tego, jakie konsekwencje może
dla gospodarki przynieść zbyt pobłażliwe traktowanie rozwijającej się
gałęzi kredytów subprime i stwierdził jednocześnie, że Bernanke "robi
świetną robotę". Z drugiej strony można odnieść wrażenie, że był to ukłon
wykonany wraz ze skrzyżowanymi palcami. Greenspan sugerując, że załamanie
na rynku kredytów hipotecznych podwyższonego ryzyka przyniosło tak złe
konsekwencje dla gospodarki sugeruje również, że obecnie należy zrobić
coś, by dalszym złym konsekwencją zapobiec, a trzeba pamiętać, że jeszcze
wiosną pamiętna wypowiedź Greenspana nawoływała do wyhamowania
zacieśniania polityki pieniężnej ze względu na rosnące ryzyko recesji.
Można to odebrać jako kolejny, wypowiedziany między wierszami, nacisk na
poluzowanie monetarne, czyli w tym wypadku na obniżenie stóp procentowych.
Timing takiej wypowiedzi jest wyborny, gdyż jedynie kilka dni brakuje do
posiedzenia FOMC, jakie będzie miało miejsce we wtorek.
Wspomniane posiedzenie, na którym najprawdopodobniej nastąpi obniżka stóp
procentowych jest od wielu dni w centrum uwagi graczy i analityków.
Naturalnie będzie też i dziś. Także w tego powodu, że dziś pojawią się
dane makro, które mogą wpłynąć na poziom prawdopodobieństwa luzującego
politykę monetarną ruchu. Obecnie rynek wycenia w pełni obniżkę stopy
funduszy federalnych o 25 pkt. bazowych, oraz na około 60% możliwość
obniżki o 50 pkt. bazowych. Publikowane dziś dane mogą te szacunki
zmienić. Ostatni raport ostanie rynku pracy zaskoczył większość
obserwatorów i jakby automatycznie podniósł oczekiwania na reakcję Fed.
Jednak to tylko jedna zmienna i w sumie raczej oczekiwana. Kiedyś
osłabienie na rynku pracy musiało się pojawić, choć odkładano taką
możliwość z miesiąca na miesiąc. Po tym raporcie skoczyły wskaźniki
oceniające szanse na wystąpienia recesji. Pamiętajmy jednak, że to na
razie był tylko jeden raport. Dziś poznamy kolejne dane, które pomogą w
ocenie gospodarki. Pojawi się dynamika sprzedaży detalicznej oraz dynamika
produkcji przemysłowej w USA.
Wczorajszy wzrost amerykańskich indeksów oraz dzisiejszy wzrost indeksu
Nikkei pomogą naszym bykom w pokonaniu poziomu oporu w postaci szczytów z
27 sierpnia i 5 września. Można przypuszczać, że dzisiejsza sesja będzie
charakteryzowała się znacznie większą aktywnością, a więc i zyska na
znaczeniu jako całość, a zwłaszcza zyska na znaczeniu jej końcowy wynik.
Do tej pory popyt nie napotykał większych problemów. Dziś może być już
inaczej.