Fed obniżył stopy procentowe o 50 pkt. bazowych. Dotyczy to zarówno stopy
funduszy federalnych, jak i stopę dyskontową. Tak więc, ta druga w
ostatnim czasie została obniżona o 1 pkt. procentowy. Czy taki ruch jest
zaskoczeniem? O tyle, że w ogóle do niego doszło, choć jak pamiętamy,
część analityków za takim obrotem sprawy optowała. Po reakcji rynku widać,
że niewielu graczy liczyło, że dojdzie aż do tak głębokiego cięcia stóp.
Indeksy tuż po publikacji danych skoczyły w górę i tam już pozostały aż do
końca dnia. Fakt, że udało się utrzymać rynek tak wysoko sprawił, że we
wzrosty uwierzyli także inwestorzy w Japonii, gdzie indeks Nikkei zyskał
ponad 3%. Można więc przypuszczać, że i na naszym rynku pojawi się zwyżka
cen. Będzie ona miała miejsce w dość ciekawym momencie.
Radość inwestorów na rynku akcji po obniżce stóp procentowych jest
ciekawa, gdyż można przypuszczać, że wczorajsi kupujący antycypują jakaś
poważną poprawę. Czy Fed uzdrowi tym ruchem sytuację? Tak łatwo chyba nie
będzie. Przyznam, że od dłuższego czasu mam wrażenie, że opisując to, co
się dzieje w Stanach mamy do czynienie z jakimś rozdwojeniem. Z jednej
strony alarmistyczne nawoływania do poważnych ruchów władz monetarnych, co
jak widać poskutkowało, argumentowane fatalną sytuacją makroekonomiczną i
rozpaczliwą sytuacją na rynku długu, która w konsekwencji mogą przynieść
katastrofę. Z drugiej strony relatywnie spokojny rynek akcji, na którym
nie widać zmian, które miałyby wyprzedzać opisywany przez niektórych
gospodarczy Armagedon.
Wspominałem o tym już "Weekendowej?", ale wczoraj po raz kolejny to
rozdwojenie dało o sobie znać. Radość z obniżonych stóp procentowych była
tak wielka, że niewielu przyszło do głowy zastanowić się, co właściwie
stało za tym, by takich ruch na stopach wykonać. Fed, który do tej pory
raczej miał tendencję do straszenia napięciami inflacyjnymi i kolejnymi
dopasowaniami polityki pieniężnej do tych napięć, w ciągu kilku tygodni
zmienia zdanie i redukuje koszt pieniądza w skali nie widzianej do lat. W
treści komunikatu widzimy, że głównym powodem obniżki są zawirowania na
rynku finansowym. Czy chodzi zatem o to, by poprawić nastroje i w
niedługim czasie przywrócić stopy na poprzedni poziom, czy też mamy do
czynienia z czymś poważniejszym? Rynek zdaje się sądzić, że obniżka stóp
sytuację poprawi i najgorsze mamy już za sobą. Zobaczymy. Radość może
okazać się przedwczesna. Jeśli bowiem ta obniżka stóp nie spełni
pokładanych w niej nadziei, czyli nie poprawi sytuacji na rynku
amerykańskiego długu to czeka wczorajszych kupujących bardzo niemiła
niespodzianka. Wtedy dostosowanie marzeń uczestników rynku do możliwości
może być szybkie i bolesne.
Wczorajszy wzrost cen w USA oraz dzisiejsza zwyżka w Japonii z pewnością
przełoży się także i na sytuacje na naszym rynku. Dzisiejsze notowania
ruszą ponad poziomem wczorajszego zamknięcia, a tym samym potwierdzą
wczorajszy słaby wygnał wyjścia ponad poziom oporu. Dziś można oczekiwać
już nieco większej aktywności inwestorów. Podaż będzie już większa i popyt
będzie musiał sobie z tym poradzić. Popyt ma szansę na znaczne
podniesienie cen i zbliżenie rynku do poziomów sąsiadujących z rekordami
hossy. Im będzie do nich bliżej, tym większa będzie szansa na wyznaczenie
nowych. Oczywiście, trzeba spełnić podstawowy warunek - popyt musi w końcu
pokazać na co go w tej chwili stać i musi się okazać, że stać go na więcej
niż stać w tej chwili podaż. Ta od dłuższego czasu się cofała, ale dziś
już będzie aktywniejsza.