W środę FOMC podjął decyzję o obniżeniu stóp procentowych o 25 pkt.
bazowych. Zostało to przyjęte przez rynek z entuzjazmem, co zaowocowało
zwyżką cen i zakończeniem sesji na sporych plusach. Problem w tym, że w
tej chwili? w ogóle nie ma to znaczenia. Środowa sesji, niezależnie co się
na niej działo, właściwie dla nas nie istnieje. Skutecznie zatarły ją
wydarzenia, jakie miały miejsce wczoraj.
Wczoraj indeksy w USA zanotowały spory zjazd wartości. Średnia przemysłowa
spadła o ponad 360 pkt. Pobiliśmy zatem wynik z pamiętnego piątku będącego
rocznicą krachu z 1987 roku. Teraz to 1 listopada 2007 roku jest dniem o
najsilniejszym punktowym spadku zaraz po "czarnym poniedziałku". Za jeden
z powodów przeceny uznaje się możliwość powiększenia rezerw związanych z
problemami na rynku nieruchomości przez Citigroup. Jest to sygnał dla
wszystkich, że to jeszcze nie koniec osłabienia na tym rynku i nadal nikt
nie zna jego faktycznego obrazu. Inna sprawa, że trzymanie się blisko
szczytów przy takim zagrożeniu jest raczej zastanawiające. Motyw obniżek
stóp podtrzymywał cen. To, co było oczekiwane, już się stało. Pojawiły się
głosy, że to była ostatnia obniżka stóp. Branża finansowa wczoraj sporo
ucierpiała. Citi stracił prawie 7%, AIG 6%, a JP Morgan 5,7%. Wczoraj
nawet wysoka cena ropy nie mogła być pocieszeniem zastępczym. Exxon Mobil
podał informację, że zarząd spodziewa się spadku zysków o ok. 10% w
związku z rosnącą ceną ropy. Ta była przez chwilę notowania po ponad 96
dolarów za baryłkę. Można tylko dziękować, że złotówka się umacnia.
Pytanie, ile jeszcze będzie ona w stanie nam w ten sposób pomagać.
Osłabienie złotego będzie dla nas dość przykrym doświadczeniem choćby
właśnie ze względu na ceny benzyny.
Reakcja na takie zachowanie rynku amerykańskiego może być tylko jedna.
Pokazał to Nikkei przeceniając się o ponad 2%. Taka skala przeceny może
spotkać i nas. Przynajmniej na początku sesji. Sam spadek nie jest aż tak
ważny, jak ważna jest jego skala. Przecena zbliży nas do poziomu wsparcia
w okolicy 3770 pkt. Jego pokonanie będzie pierwszym sygnałem osłabienia
rynku. Jeszcze nie sygnałem rozpoczęcia przeceny, ale może być sygnałem do
zamknięcia długich pozycji. Przebicie tego wsparcia wiązałoby się również
z wyjście poza obszar kanału wzrostowego. To jednak, jak już wcześniej
wspominałem, jest tylko ciekawostka. Ten kanał nie jest wiążący. W trakcie
dnia poznamy kilka ważnych informacji ze sfery makro. W tym oczywiście
raport o stanie rynku pracy w USA. Raport ADP sygnalizował spory wzrost
zatrudnienia w sektorze prywatnym. Wczorajszy raport Challegera nie był
jakoś szczególnie alarmistyczny. Oczekuje się, że liczba miejsc pracy w
sektorze pozarolniczym wzrosła o ok. 80k. Pamiętamy, że w ostatnich
tygodniach nieco wzrosła średnia cotygodniowych raportów o liczbie nowych
wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Można to odebrać jako sygnał, że
wzrostu o ponad 100k raczej nie należy oczekiwać.