Do połowy sesji przebieg notowań w USA był równie przykry dla
akcjonariuszy jak w dniu wcześniejszym, ale druga część dnia była już
trochę lepsza. Wprawdzie i wczorajszy dzień zakończył się przeceną, ale
jej skala w ostatnich godzinach sesji została znacznie zmniejszona. Taka
sesja nie pomoże naszym bykom, ale sprzyja posiadaczom krótkich pozycji,
którzy stale mają przeświadczenie, że wyjście pod poziom wybicia z
formacji podwójnego szczytu nie będzie skutkowało tylko jedną sesję
przeceny.
Jednym z ważniejszych wydarzeń wczorajszego dnia było wystąpienia szefa
Fed, Bena Bernanke. Każda taka sytuacja skłania świat finansów do
większego skupienia i analizy w celu poszukiwania wskazówek, co do
kierunków polityki pieniężnej w USA. Ostatnie sygnały nie są spójne.
Wcześniejszy przekaz, obowiązujący jeszcze kilka miesięcy temu, był
jednoznaczny - walczymy z inflacją. Teraz, po pęknięciu wrzodu kredytów
subprime taki przekaz już nie obowiązuje. Wczoraj także przywoływane było
zagrożenie wzrostu inflacji, ale także rynek otrzymał sygnał, że Fed jest
świadom możliwego spowolnienia wzrostu gospodarczego. Takie postawienie
sprawy ujawniło ponownie nadzieje na kolejną obniżkę stóp procentowych,
choć jak twierdzi część analityków, nie pojawi się ona raczej już w tym
roku, ale w I kw. przyszłego. Po ostatniej decyzji o kolejnym kroku
luzującym politykę monetarną pojawiły się głosy, że był to ostatni taki
krok. Po wczorajszym wystąpieniu Bena Bernanke takich głosów jest zapewne
mniej.
Rynek technologiczny miał się wczoraj relatywnie gorzej w porównaniu z
pozostałymi działami rynku. Jednym z powodów była prognoza Cisco. Zarząd
spółki po środowej sesji podał prognozę wyników, która okazała się niższa
od tego, czego do tej pory oczekiwali analitycy. Słabsze prognozy na
przyszłe kwartały nie są czymś niecodziennym. Jak pamiętamy wiele
kluczowych dla oceny perspektyw gospodarki spółek publikując nawet niezłe
(to znaczy lepsze od niskich prognoz) wyniki za III kw. sygnalizowały
możliwe problemy w kolejnym kwartale. Tym razem jest podobnie i reakcja
rynku była analogiczna - Cisco straciło wczoraj prawie 10 proc. swojej
wcześniejszej wartości.
Słabość w USA połączona ze spadkami w Japonii sprawią, że prawdopodobnie
zaczniemy sesję od przeceny. Jej skala nie musi być duża, choć w tym
wypadku nie jest to aż takie ważne. Tu nadal kluczową sprawą pozostaje
pytanie, czy popyt będzie dziś w stanie podnieść rynek na tyle wysoko, by
wyjść ponownie ponad poziom przebitego w środę wsparcia. W krótkim okresie
przewagę ma podaż. Do tej pory takie okresy przewagi podaży nie trwały
zbyt długo. Hossa się zatrzymała, ale bessa jeszcze nie zaczęła, a więc
nadal istnieje możliwość powrotu do wzrostów. Przynajmniej teoretyczna,
gdyż wczorajsza zwyżka nie zachwycała. Inna sprawa, ze zachwycać nie musi.
Liczy się to, że po słabym otwarciu ceny wzrosły. Dziś być może przekonamy
się, czy obóz byków otrzyma wsparcie w postaci nowego kapitału.