Po wczorajszych rafineriach dziś przyszła pora na banki. Swoje wynik rano
opublikowały BPH i PEO. W obu wypadkach zyski na poziomie netto okazały
się wyższe od prognoz. BPH zarobił na czysto 441 mln złotych, podczas gdy
oczekiwano wyniku na poziomie 388 mln złotych. Zysk netto PEO wzrósł
względem poprzedniego roku o 22 proc. i wyniósł 554 mln złotych. Analitycy
prognozowali, że będzie to 531 mln złotych. Jak więc widać i tym razem
mamy wyniki przewyższające oczekiwania, co może pomóc posiadaczom papierów
tych banków. Być może pomoże także całemu rynkowi, choć tu czynników
wspierających jest znacznie więcej.
Głównym, jak już zapewne wszyscy wiedzą, jest wczorajszy przebieg notowań
w USA. Skok cen umożliwił indeksowy DJIA zaliczenie wzrostu o ponad 300
pkt. Pozostałe indeksy miały się równie dobrze. Popyt wziął się za branże
finansową, choć trzeba powiedzieć, że większość rynku rosła. Powody? Tu
też można wymienić kilka czynników: Lepsze od prognoz Dane o liczbie umów
kupna-sprzedaży na rynku nieruchomości, spadająca cen ropy (dziś już
trochę odrobiła) i wreszcie wyniki Wal-Martu i zapowiedzi, które rynek
przyjął optymistycznie. Ten ostatnie czynnik wydaje się najważniejszy ze
względu na prognozy zachowania konsumpcji (pisałem o tym w Weekendowej?),
ale też sporo w tym nadziei. Jedna spółka, nawet tak znacząca, nie tworzy
jeszcze pełnego obrazu przyszłości, a dotychczasowe wiadomości są raczej
mało pomyślne.
Z technicznego punktu widzenia wszyscy się teraz zastanawiają, czy powrót
nad 13 tys. przez indeks DJIA to coś więcej niż tylko odbicie zdechłego
kota? Sam poziom, jak wspominałem wczoraj, ma ograniczone znaczenie, a
nawet jeśli to trudno mówić o powrocie, skoro wcześniej był on
przekroczony o kilkanaście punktów. Tak czy inaczej, pytanie i perspektywę
dalszej zwyżki pozostaje otwarte. Poziom nastrojów przed tym wzrostem był
niski, o czym też wspominałem wczoraj, ale to jeszcze nie przesadza, ze
mamy do czynienia z większą akcją popytu. Taka dynamika zwyżki, po
wcześniejszej sporej przecenie raczej nie napawa optymizmem. Nosi ona
znamiona wyciskania shortów.
Czym ta zwyżka była, jest w tej chwili mniej ważne. Dla naszych graczy
ważne jest to, że ona się w ogóle pojawiła, i że nie zgasła w późniejszych
godzinach. Plusy na amerykańskich kontraktach i spore wzrosty w Japonii
zdecydowanie nam pomogą. Można oczekiwać wzrostowego początku sesji. Czy
na tyle mocnego, by zanegować piątkową przecenę? Chyba nie tak szybko, ale
to właśnie ona będzie teraz poziomem, który pomoże nam ocenić szanse
posiadaczy długich pozycji. W trakcie sesji pojawi się sporo danych makro,
co może wpłynąć na poziom notowań. Tym bardziej, że będą to dane dotyczące
dynamiki cen (w Polsce i w USA).