Byki otrzymały znaczący prezent od inwestorów operujących na amerykańskich
rynkach akcji. Wczorajszy skok cen robi wrażenie. Dla naszych rodzimych
inwestorów grających na zwyżkę cen nie tylko skala wzrostu za oceanem jest
tu ważna, ale także moment, w którym ten wzrost się pojawił. Wczoraj kursy
na naszym rynku zbliżyły się do poziomów oporu. Atak na wczorajszej sesji
była bardzo mało prawdopodobny, ale dziś próba pokonania newralgicznych, a
więc i sygnalnych poziomów ma szansę się pojawić, a jak popyt będzie
wystarczająco zdeterminowany to może nawet zakończyć się ona sukcesem.
Za główną przyczynę wczorajszego wzrostu podaje się nastawienie rynku na
kolejne obniżki stóp procentowych, jakie podobno ma dokonać w najbliższym
czasie FOMC. Rynek już od dłuższego czasu dyskontował możliwość kolejnego
poluzowania polityki monetarnej, ale wczoraj nabrał jeszcze większych
chęci i oczekiwania zintensyfikowały się. Przyczyną tych oczekiwań były
wczorajsze wypowiedzi vice-szefa Fedu Donalda Kohna oraz współgrająca z
nimi wymowa raportu o stanie gospodarki USA sporządzonego przez Fed.
Zdaniem Kohna polityka monetarna powinna być elastyczna i pragmatyczna w
świetle zmian, jakie zachodzą na rynkach i ich wpływu na nastroje
konsumentów i przedsiębiorców. Takie zdanie zostało odebrane jednoznacznie
- Fed powinien dbać o dobre nastroje, bo to wspomoże koniunkturę. Aby
nastroje były dobre, Fed powinien zwracać uwagę i wzmacniająco wpływać na
sytuację na rynkach finansowych. W tej chwili takie słowa to dokładnie to,
czego oczekują posiadacze długich pozycji. Inna sprawa, że takie podejście
do polityki monetarnej jest bardzo ryzykowne. Wynikałoby z tego, że
powinna być ona prowadzona wysoce dyskrecjonalnie, co raczej nie będzie
wzbudzało zaufania do banku centralnego. Brak jasnych i sztywnych reguł w
poczynaniach władz monetarnych zwiększa ryzyko obecności na rynku. Niby
wszystko powinno być jasne - polityka pieniężne powinna być
podporządkowana utrzymaniu stabilnej i niskiej inflacji. Poszerzanie
koszyka celów może być ryzykowne, gdyż rozmywana będzie czytelność
przyszłych posunięć banku centralnego. Inną sprawą jest dyskusyjna ochrona
nastrojów, czyli pośrednio próba wpływania na koniunkturę na rynkach
finansowych, co raczej prowadzi do demoralizacji uczestników rynku i
sytuacji, z jaką mieliśmy do czynienia w związku z kredytami wysokiego
ryzyka. Wychodzi na to, że rynek powinien się cieszyć, gdy pojawią się
nowe informacje o stratach związanych z rynkiem kredytowym, gdyż będzie to
sygnał, że "należy pomóc".