Ostatni pełny tydzień w tym roku nie jest tylko oczekiwaniem na święta,
ale odbywa się tu poważna walka między popytem, a podażą o władanie nad
rynkiem. Wczorajszy spadek uświadomił inwestorom, że nie wszyscy mają
ochotę czekać i już teraz przystępują do akcji. Dziś w tą akcję wciągnięci
zostali pozostali, którzy jeszcze wczoraj tylko przyglądali się
wydarzeniom. Popyt najpierw cofnięty, musiał w końcu zareagować, bo robiło
się gorąco. Poziomy wsparć były poważnie zagrożone. Podaż z rana mocno
sobie pofolgowała. Popyt nie był tu bez winy. Aktywność kupujących
pozostawiała wiele do życzenia.
Wszystko zaczęło się dość niewinnie. Po spadku cen w USA można było
oczekiwać niewielkiej przeceny i u nas. Niewielkiej, bo nastroje nieco
poprawiało odrobienie wcześniejszych start w Japonii. Po raczej bezbarwnym
początku przez chwilę przewagę miał nawet popyt, ale szybko się to
skończyło. Krótko po rozpoczęciu notowań na rynku akcji zaczęły się
pojawiać zbyt duże, jak na możliwość popytu porcje podaży. Porcje te w
dużej mierze były spakowane w zgrabne, choć wywołujące popłoch wśród
posiadaczy długich pozycji, paczuszki. Paczki zleceń sprzedaży były
boleśnie skuteczne. Dzięki nim rynek przez chwilę znalazł się pod poziomem
linii wzrostowej. Problem niedźwiedzi polegał na tym, że spadek był byt
szybki. Kontrakty w ciągu nieco ponad godziny zleciały o 150 pkt. W ciągu
tego czasu rynek zmienił swoją wartość o ok. 4 proc. Dalsza przecena w
takim tempie była mało prawdopodobna. Jeszcze przed 11:00 zaczęło się
odbicie. Dość szybko odrobiona została niemal połowa spadku. Około
południa ceny wróciły na poziom otwarcia. Czarna godzina poprzedziła
godzinę białą. Od tej chwili kreślona była konsolidacja.
Obrót na dzisiejszej sesji jest na tyle duży, że można przyjąć, że mamy do
czynienia z sesją obrony wsparcia. Na razie wygląda to na dzień odwrotu,
ale nie róbmy sobie na bazie tego wielu nadziei. Jedna sesja jeszcze o
niczym nie świadczy. Fakt wybronienia rynku przed silną przeceną jest
sygnałem optymistycznym, ale jeszcze nie jest sygnałem wystarczającym, by
wracać na rynek po jego długiej stronie. Warto poczekać na jakaś formację,
która zbuduje bazę od większego wzrostu.