Powrót inwestorów po świątecznej przerwie był udany dla posiadaczy długich
pozycji. Sesja zaczęła się zwyżką i jest wielce prawdopodobne, że na
plusach się zakończy. Można taki przebieg notowań tłumaczyć na wiele
sposobów. Dla jednych to efekt końca roku i poprawiania wyniku przez
zarządzających kapitałami. Dla innych to konsekwencja wcześniejszych
sygnałów technicznych. Przyczyna zwyżki jest tu sprawą wtórną. Liczy się
to, że ceny wzrosły oraz ewentualnie styl tego wzrostu.
Prawda może leżeć gdzieś po środku, bo zwykle na dany ruch cen składa się
kilka równoległych czynników. Wzrost cen sprzyja zarządzającym, co jest
bezdyskusyjne, a końcowe sesje, przy oczekiwanej niskiej aktywności,
sprzyjają, by niewielkim kosztem podnieść wycenę wielomiliardowych
portfeli. Dziś obrót na kwadrans przed 16:00 ledwie przekroczył 500 mln
złotych, a więc do podniesienia cen wystarczyło nieco ponad 250 mln
złotych. To nie jest wiele, jeśli weźmiemy pod uwagę skalę zmiany
wycen. Scenariusz ten jest często podważany przez tych, którzy sądzą, że
poszczególne fundusze ze sobą walczą obniżając ceny niektórych spółek, by
dokuczyć zaangażowanym w te spółki konkurentom.
Tłumaczenie techniczne ma także tu zastosowanie. Pamiętamy, że w piątek
nastąpiło wybicie cen z formacji podwójnego dna. Do samej formacji można
się było przyczepić, ale jak widać, kursy na razie trzymają się nad nią.
Na wykresie wartości indeksu potencjał wzrostu wynikający w wielkości
formacji nie został jeszcze wyczerpany. Nadal możliwa jest dalsza zwyżka.
Takie wyczerpanie widać na wykresie kontraktów, ale tu mamy pewne
zakłamanie wynikające ze zmiany serii danych. Wykres indeksu wydaje się w
tych dniach bardziej wiarygodny.
Czyli zwyżka może jeszcze potrwać? Tu dochodzimy do problemy stylu
dzisiejszego wzrostu. Przy tak nędznej aktywności z rynkiem można zrobić
wszystko, a tym samym wnioski po takiej sesji powinny być wyciągane bardzo
ostrożnie. Zauważmy, że już sam fakt kontynuacji ruchu przy niższym
obrocie jest już podejrzany. Nie świadczy to dobrze o stronie kupujących.
Ogólnie mówiąc, sesja połowicznie potwierdza wcześniejsze wybicie, ale na
wiele na razie nie można liczyć. Jest spore ryzyko w tym, że popyt nie
jest szczery w swoich intencjach i chodzi tu tylko o manipulację wyceną.