Wczorajsza sesja w USA zapewne nam dziś pomoże zaliczyć spadek.
Przynajmniej na początku notowań. Zresztą nie jest to jedyny powód
przypuszczalnej przeceny. Dziś swoje tegoroczne notowania zakończył
Nikkei. Zakończył je spadkiem cen. Cały rok na japońskim rynku to przecena
o ponad 11 proc. Pierwsza strata roczna od pięciu lat, czyli od przeceny
wywołanej m.in. bańką internetową.
Co wywołało przecenę w USA? Tu zbiegło się kilka czynników. Zdaniem
serwisów jednym z nich był fakt zamachu na byłą premier Pakistanu. Jak już
wspomniałem wcześniej, gdy tylko ta wiadomość się ukazała, nie
demonizowałbym tego wydarzenia w tej chwili. Agencja S&P sugeruje
możliwość obniżenia ratingu dla długu zagranicznego Pakistanu, ale na
razie to tylko sugestia, a decyzje zostaną podjęte jeśli będą ku temu
poważniejsze powody. Ryzyko zaognienia sytuacji oczywiście istnieje, ale
na razie to tylko ryzyko. Wydaje się, że w tej chwili wystarczy poprzestać
na śledzeniu informacji z Pakistanu.
Innym czynnikiem mogą być dane makro. Tu główną wiadomością była
oczywiście zaskakująco niska dynamika zamówień na dobra trwałego użytku.
Oczywiście pamiętać należy, że ta wartość charakteryzuje się znaczną
zmiennością i zbyt daleko idących wniosków raczej wyciągać nie można.
Niemniej jest to kolejny czynnik, który dla wielu inwestorów i analityków
może być podstawą do zwiększenia ich szacunków co do możliwości
wystąpienia recesji w Stanach Zjednoczonych. Pewnym pocieszeniem był
nieznacznie lepszy wskaźnik zaufania konsumentów. Zmiana nie była jednak
na tyle znacząca, by już obwieścić zmianę trendu wielkości konsumpcji. Na
razie nikt poważniej do tych danych nie podchodzi. Wreszcie to, co
przeszło niemal bez echa, czyli liczba wniosków zasiłek dla bezrobotnych.
Kolejny raz bliska 350k. Tym samym mamy wskazanie, że rynek pracy w USA
powoli, ale jednak słabnie. Tym samym nie można liczyć na rewelacyjne dane
za grudzień. Wzrost miejsc pracy w sektorze pozarolniczym o 100k wydaje
się już bardzo mało prawdopodobny.
Wychodzi więc na to, że ostatnią sesję tego roku zaczniemy od spadku cen.
Scenariusz pompowania cen przez fundusze ulega tu zachwianiu. Oczywiście
nie początek, a koniec jest tu ważny. Będzie więc okazja poprawić poziom
wycen. Nie mamy dziś zaplanowanych jakichś szczególnie ważnych publikacji.
Dopiero tuż przed zamknięciem notowań pojawi się wartość wskaźnika Chicago
PMI oraz dynamika sprzedaży domów na rynku pierwotnym w USA. Dane ważne,
ale tym razem mogą mieć już mniejsze znaczenie, dla naszych inwestorów
zliczających wynik roczny.