Ewentualne przełamanie szczytu z 5 grudnia (indeks: 2306 pkt., kontrakty 2313 pkt.) byłoby sygnałem pozytywnego nastawienia tak w krótkim, jak i w średnim terminie. Otwarta byłaby droga do wzrosty przynajmniej do 2600 pkt. Gdyby taki sygnał padł zapewne popyt starłby się z podażą w okolicy 2450 pkt., ale myślę, że tym razem udałoby się ten poziom pokonać. Podaż miała już swoją szansę. Zwłaszcza, że okoliczności jej sprzyjały. Tymczasem nie udało się jej przełamać dołków z jesieni. Teraz szansę ma popyt.