Wczorajsza sesja w USA nie będzie dla nas jakimś szczególnie ważnym
sygnałem. Tamtejsze indeksy zakończyły dzień na plusach, ale był to poziom
tylko nieznacznie różniący się od tego, który obserwowaliśmy w czasie
zamykania naszego rynku. W Azji mamy także kosmetyczne wzrosty, a więc i z
tego źródła nie będzie wielkiej pociechy. Pozostają nam czynniki
wewnętrzne.
Tu na pierwszy plan wysuwają się wczorajsze dane makro oraz konferencja
prasowa rządu w sprawie reformy rozruszania gospodarki. Dane opisaliśmy
już wczoraj, a więc teraz można się skupić na tym, co powiedział Premier.
Od razu trzeba podkreślić, że rynek raczej nie będzie szalał z radości z
powodu zapowiedzi rządu. Nie dlatego, że nie są one ciekawe, ale dlatego,
że będzie do nich podchodzić z rezerwą. Ta rezerwa wynika z kilku powodów.
Rząd operuje wzniosłymi i mocnymi hasłami, ale treści za nimi nie musi być
wiele, a przynajmniej nie tyle, ile byśmy sobie życzyli. Reforma ma się
składać z trzech filarów: działań usprawniających finanse publiczne,
działań usprawniających wykorzystanie funduszy unijnych oraz przywróceniu
wolności gospodarczej. Mówi się także o prywatyzacji. Ten ostatni czynnik
jest nawet nieco zaskakujący. Nikt nie neguje jej zasadności, ale patrząc
na dotychczasowe dokonania obecnej ekipy w tym względzie to można mieć
wątpliwości, co się za tym hasłem kryje. Tym bardziej, gdy ma ono dotyczyć
sektora energetycznego, który uznawany jest przez rządzących za
"strategiczny". Biorąc pod uwagę, że Premier i jego otoczenie mają raczej
poglądy bliższe etatyzmowi, można podejrzewać, że będzie to prywatyzacja
na model KGH, czy PKN, czyli sprzedaż pakietu akcji, ale z zachowaniem
kontroli Państwa. Taka prywatyzacja jest niestety ułomna.
Reforma finansów publicznych to na razie hasło dość ogólne. Znamy kilka
propozycji, ale niestety uważane są one za zachowawcze. Nie kryją się za
nimi poważniejsze oszczędności. Tym bardziej jest ona dyskusyjna, gdy
weźmie się pod uwagę fakt, że ma ona być realizowana tuż przed i w czasie
kampanii wyborczej. Mimo wielkiej chęci, by do niej w końcu doszło mam
wątpliwości, czy nawet ostatnie zapowiedzi zostaną zrealizowane. Na razie
są to tylko hasła. Rynek już ich się nasłuchał i nie będzie na nie
reagował. Reakcji będzie można się spodziewać, gdy będą realne szanse na
wprowadzenie ich w życie. Znając retorykę obecnej koalicji trudno jest
uwierzyć, że wydatki budżetu diametralnie się zmienią, a prywatyzacja
ruszy pełną parą, a tego właśnie nam potrzeba - wycofania się Państwa ze
sfery gospodarczej. KJ