Sesja w Stanach zaczęła się od spadku, ale to tylko ten początek był zły.
Reszta dnia okazała się bardziej pomyślna dla posiadaczy akcji. Indeksy
zakończyły dzień niewielkim wzrostem wartości (DJIA) lub brakiem zmiany.
Podobnie jak to miało miejsce dzień wcześniej trudno wskazać jeden
czynnik, który za taką zmianę (w przypadku DJIA) był odpowiedzialny.
Zmiany wartości o ułamki procenta spokojnie można traktować jako wynik
działania czynnika losowego.
Co innego, gdy cena zmienia się o kilka procent, bo wtedy być może jest
warto poszukać czynnika dominującego, choć i tak nie zawsze jest on znany,
a też nie zawsze jego znajomość w danej chwili może być pomocna w
przyszłości. Na wczorajszej sesji papiery IBM zyskały 3,4% po tym jak
spółka zadecydowała o podniesieniu kwoty kwartalnej dywidendy o 10c na
akcję oraz podniosła kwotę przeznaczoną na prowadzony program skupu
własnych akcji. Prawdopodobnie dobre wyniki pomogły wczoraj takim spółkom
jak Honeywell czy DuPont.
Jedno jest pewne. Wczorajsze zakończenie sesji za oceanem i tak należy
uznać za pozytywne jeśli przypomnimy sobie wymowę danych opublikowanych o
16:00. Dużo słabsze od prognoz dane o wielkości sprzedaży domów na rynku
wtórnym nie przeraziły graczy. Po chwilowym spadku ceny spółek związanych
z rynkiem nieruchomości odrobiły znaczną część strat. Wprawdzie większość
sesję zakończyła na minusie, ale też dla tej większości był to minus
symboliczny. Dlaczego? Szybko zdołano sobie te słabsze dane wytłumaczyć
jako wynik wcześniejszych niezłych danych za styczeń i luty, którym
pomagała dobra pogoda. Zdaniem obserwatorów nie widać na razie większych
przejawów negatywnego efektu zacieśniania wymogów przy zaciąganiu kredytu
hipotecznego. Nikt też za bardzo nie przejął się słabszym odczytem
wskaźnika zaufania konsumentów. Trudno się nawet temu dziwić, bo różnica 1
pkt między tym, co zostało opublikowane, a tym, co było oczekiwane, to
tzw.. pikuś i można ją pominąć.
Dla nas oprócz notowań akcji w USA, czy Azji (małe zmiany, ale jednak
nieznacznie przeważała podaż) liczą się także notowania surowców. Z tej
strony byki nie otrzymają wsparcia. Wczoraj cena miedzi nieznacznie
spadła. To samo dotyczy roku i to już po zamknięciu naszych notowań, co
może mieć dziś negatywny wpływ na poziom notowań choćby PKN, czy LTS.
Trzeba też pamiętać o słabszych wynikach TPS. Sektor bankowy może być
relatywnie w lepszej kondycji niż cały rynek, ale nie jestem pewien, czy
bankom uda się utrzymać rynek na powierzchni.
Wydaje mi się, że zaczniemy notowania na minusie i przyjdzie popytowi
bronić rynku w okolicy dołka z czwartku ubiegłego tygodnia. Linia trendu
wzrostowego, która wczoraj została naruszona na koniec dnia, dziś już
zostanie prawdopodobnie przebita. Zapewne jest to jakiś sygnał, ale dobrze
jest mieć potwierdzenia w postaci zejście pod lokalny dołek. Gdyby podaży
udało się sprowadzić ceny poniżej wsparcia droga do 3400 pkt. stałaby
otworem.
W trakcie dzisiejszych notowań poznamy kilka wartości makroekonomicznych.
Najważniejszym wydarzeniem będzie decyzja RPP co do wysokości stóp
procentowych w Polsce. Wydarzenie najważniejsze, choć zapewne o mniejszym
znaczeniu na rynek, gdyż rada raczej rynków nie zaskoczy. Te oczekują
podniesienia stóp o 25 pkt bazowych. Wprawdzie gdzieniegdzie wspomina się,
czy nie warto byłoby podnieść stóp od razu o 50 pkt bazowych, ale nie
wydaje się to możliwe przy obecnym składzie rady. Już podwyżka o 25 pkt
rodzi się w bólach. Czy jest możliwe pozostawienie stóp na niezmienionym
poziomie? Jest, ale nie wprowadzi to niczego nowego, a moża ruchu zacieśniającego politykę monetarną.
Poza decyzją RPP poznamy niemiecki wskaźnik klimatu gospodarczego Ifo oraz
polską marcową stopę bezrobocia oraz dynamikę sprzedaży detalicznej. To o
10:00, ale pół godziny później opublikowana zostanie wartości dynamiki
wzrostu gospodarczego w Wielkiej Brytanii. O 14:30 pojawią się dane o
zamówieniach na dobra trwałego użytku, a o 16:00 kolejne dane z
amerykańskiego rynku nieruchomości. Tym razem będzie to sprzedaż domów na
rynku pierwotnym. O tej samej godzinie przemawiać zacznie szef Fed Ben
Bernanke. Wieczorem naszego czasu pojawi się raport o stanie amerykańskiej
gospodarki sporządzony przez Fed zwany Beżową Księgą.