W Stanach trwa sezon publikacji wyników i to nadal jest jeden z głównych
czynników poprawiających nastroje na rynku. Czy słusznie? Tu nachodzą mnie
wątpliwości. Statystyka jest niezła. Ponad 60% ze spółek, które już podały
swoje wyniki zanotowało wynik lepszy od prognoz. Wydawać by się mogło, że
to świetny rezultat, ale to złudzenie. Pamiętajmy, by brać pod uwagę
również to, że krótko przed rozpoczęciem sezonu pojawiania się wyników
spora grupa spółek obniżała prognozy. Nie jest więc sztuką pokonać o 1c na
akcję prognozę, która kilka tygodni wcześniej była obniżona. Nie jest to
działanie odosobnione, ale ma miejsce w każdym kwartale. Zatem nie
statystyka pokonania prognoz jest ważna, ale dynamika wyników. Tu sytuacja
jest już wyraźniejsza. Do tej pory wyniki swoje opublikowało 170 spółek
wchodzących w skład indeksu SP500. Ich wynik zanotował wzrost o 7,2%. To
wynik lepszy niż niecałe 4%, o jakim mówiono jeszcze parę tygodni temu.
Nie zmienia to jednak faktu, że jest to najsłabszy kwartał od lat.
Wyniki spółek są ważne, gdyż mogą mieć swoje konsekwencje w dzielności
tych spółek, a zwłaszcza chęci do inwestycji czy ruchu w wielkości
zatrudnienia. Zatrudnienie w USA - to będzie temat tego tygodnia.
Wprawdzie my pewnie tego nie odczujemy w pełni ze względu na skrócony
tydzień, ale za oceanem już szykują się do poznania najważniejszego
raportu tygodnia. Zakłada się, że wzrost liczby miejsc pracy w sektorze
pozarolniczym nie będzie już tak wysoki, jak miało to miejsce w marcu.
Wtedy (o ile dane nie zostanę zrewidowane) przybyło 180k miejsc pracy.
Teraz oczekuje się, że kwietniowy wzrost wyniósł ok 100k. Nasuwa się
pytanie, czy ten spadek to już pierwsza oznaka spowolnienia? Jeśli dane
okażą się zgodne z oczekiwaniami to na takie wnioski będzie zbyt wcześnie.
Po prostu nieco lepsza pogoda w marcu przyspieszyła dynamikę zatrudnienia
i w związku z tym kwietniowa liczba może być nieco niższa. Zupełnie
inaczej może wyglądać sytuacja, gdy dane okażą się znacznie słabsze. W
takim strach przed narastaniem problemu zatrudnienia będzie narastał, choć
oczywiście po nawet słabej jednej publikacji nie powinno się oczekiwań
zmiany w nastawieniu Fed. Obniżki stóp w najbliższym czasie nie należy
oczekiwać, gdyż jak pokazał piątkowy raport wysokość inflacji skutecznie
to uniemożliwia. Owszem, w dużej części ma ona swoje źródło w niezłej
wartości konsumpcji, a pogorszenie się sytuacji na rynku pracy wpłynęłyby
na nią negatywnie, a więc i zmniejszyły napięcia inflacyjne, to jednak nie
jest to perspektywa najbliższego posiedzenia, czy nawet kolejnego. Można
podejrzewać, że temat obniżki stóp procentowych (na razie ponownie
przebąkuje się o możliwości podwyżki, ale raczej nie będzie to
urzeczywistnione) powróciłby, gdyby po kolejnym kwartalnym raporcie, gdyby
okazało się, że napięcia inflacyjne spadają, a konsumpcja gaśnie. Tylko,
że wtedy takie działanie trzeba byłoby uznać za akację ratowniczą ze
strony Fed, co trudno przyjąć z radością. Już teraz dynamika PKB budzi
pewne zastrzeżenia. Zdaniem części analityków roczny wzrost PKB w USA o
2,1% oznacza, że gospodarka USA stoi u progu recesji. Od 1960 roku jeśli
dynamika PKB rok do roku spada poniżej 2%, to w konsekwencji później
pojawia się recesja. Jak więc widać wiele nie brakuje, a trzeba pamiętać,
że już teraz oczekuje się spadku dynamiki konsumpcji w następnych
kwartałach. Co zatem będzie pomagać w podniesieniu PKB skoro rynek
nieruchomości jest nadal w defensywie? Gdyby nie wyższa inflacja pewnie
można byłoby się spodziewać akcji wyprzedzającej ze strony Fedu. Niestety
inflacja jest na razie podstawowiwać dramatycznej przeceny. Cała sesja, jak pewnie każda w tym
tygodniu, będzie raczej nudna. Można oczekiwać, że aktywność inwestorów
będzie niewielka. Mamy jedną z dłuższych majówek. Oczywiście, zawsze gdy
aktywność ma spaść istnieje "ryzyko", że na rynku pojawią się siły chcące
wykorzystać tą ciszę do swoich rozgrywek. Zwykle sprowadza się to do
podnoszenia cen na niewielkim obrocie. To już jednak pozostaje w gestii
przeprowadzających takie akcje, co sprawia, że trudno to przewidzieć.
Dla urozmaicenia sesji pojawią się dane makro. Już przed południem poznamy
wartość kwietniowej inflacji i nastrojów w strefie euro. O 14:30
opublikowana zostanie dynamika dochodów i wydatków amerykańskich
gospodarstw domowych oraz marcową wartość wskaźnika PCE core. W końcówce
naszej sesji pojawi się wskaźnik aktywności gospodarczej w rejonie Chicago
oraz dynamika wydatków na inwestycje budowlane.