Wczorajsza sesja w USA zakończyła się wzrostem wartości tamtejszych
indeksów. Nie było to takie oczywiste, ale jednak się bykom udało. Że nie
było oczywiste widać było po zmianach na rynku technologicznym. Indeks
Nasdaq w trakcie sesji zszedł pod poziom piątkowego zamknięcia. W końcówce
jednak udało się wyjść ponownie na plusy.
Powód wzrostów jest chyba dla większości inwestorów oczywisty. Przejęcie
hipotecznych bliźniaków ma przynieść ulgę. Takie też są pierwsze
komentarze poważniejszych serwisów, choć zawsze pada także wątpliwość, czy
musiało do tego dojść. Poprzednio pękające bański spekulacyjne generowały
decyzje o pompowaniu kolejnych kapitałów w gospodarkę, co rodziło nowe
balony. Za każdym razem balon był większy, a koszty jego pęknięcia
bardziej dotkliwe. Obecne załamanie na rynku nieruchomości ma już takie
rozmiary, że kapitał prywatny nie jest w stanie, ale i po prostu nie chce
się zaangażować. Musiało wkroczyć Państwo, niezależnie, czy miało na to
ochotę czy nie. Konsekwencje załamania się rynku kredytów hipotecznych
byłyby opłakane. Tu nie było innego wyjścia. Teraz można się tylko modlić,
by pokładane nadzieje się zrealizowały. Przejęcie przez państwo roli
skupującego już udzielone kredyty oraz finansującego nowe kredyty ma
sprawić, że rynek kredytów hipotecznych odczuje ulgę. Liczy się na spadek
oprocentowania takich kredytów (w relacji do rentowności papierów
skarbowych), a także poprawy płynności w obrocie papierami o te kredyty
opartymi. Już wczoraj część analityków skorygowała nieco swoje prognozy
dotyczące możliwości dalszego spadku cen nieruchomości. Spadek jest
oczekiwany, ale już w nieco mniejszej skali (bez przekroczenia 10 proc.
licząc od obecnych poziomów).
O ile przejęcie bliźniaków w krótkim okresie faktycznie może pomóc, to
jednak problem nadal istnieje w okresie długim. Po pierwsze, pozytywne
skutki tej posunięcia zalezą także od możliwości płatniczych Amerykanów.
Możliwość wzięcia kordytu jest związana z osiąganym dochodem. Na razie
nastroje pod tym względem nie są najlepsze, gdyż rynek pracy słabnie, a
gospodarka jest w recesji, a przynajmniej wiele na nią wskazuje. Nie
należy także oczekiwać, że banki nagle zluzują swoje wymagania przy
zaciąganiu kredytów, a więc znacznego skoku wolumenu kredytu nie będzie.
Poprawa sytuacji gospodarczej jest więc jednym z podstawowych czynników.
Innym jest zatrzymanie spadku cen nieruchomości. Dalszy spadek będzie
pogarszał jakość obecnych kredytów. Później jednak, gdy koniunktura w
gospodarce będzie się poprawiać, niższe ceny nieruchomości sprawią, że
będą one nieco bardziej dostępne. Na razie jednak podaż domów zdecydowanie
przekracza popyt, a więc na zmianę tendencji cen w najbliższym czasie nie
ma co liczyć, choć warto się przygotować na spadek tempa zmian cen.