Początek roku nie był zbyt łaskawy dla akcjonariuszy Dino. Dopiero w ostatnich dniach mają oni powody do zadowolenia. W ciągu trzech sesji akcje firmy podrożały o ponad 4 proc., chociaż licząc od początku stycznia nadal są jeszcze na minusie. Czy to się w końcu zmieni? – Na wykresie Dino Polska pojawiają się pierwsze, istotne symptomy poprawy obrazu technicznego. Struktura świec przestała mieć jednoznacznie podażowy charakter, a budowane od lutego odbicie wyraźnie przyspiesza, bez typowych oznak słabości w postaci rozbudowanych górnych cieni czy szybkiej realizacji zysków przy pierwszym oporze, jakim była linia średnioterminowego trendu spadkowego. Co więcej, piątkowa biała świeca doprowadziła do wybicia ponad górne ograniczenie kanału spadkowego, co samo w sobie stanowi jakościową zmianę i uzasadnia rozważanie scenariusza odwrócenia tendencji w horyzoncie średnioterminowym – wskazuje Piotr Kaźmierkiewicz, analityk BM Pekao. 

Dino i dobre wiadomości

Jak dodaje, powodów do optymizmu jest więcej. – Pozytywnie prezentuje się również układ średnich kroczących – wstęga EMA21-50 uzyskała dodatnie nachylenie, tworząc techniczną bazę pod rozwinięcie impulsu. Poprawie w price action towarzyszą sygnały ze wskaźników: na RSI(14) uformowała się pozytywna dywergencja, a MACD wygenerował sygnał kupna, co wzmacnia wiarygodność obecnego ruchu. Kluczowym testem pozostaje jednak strefa 42,67 zł – styczniowy lokalny szczyt wzmocniony przebiegiem EMA200. Trwałe wyjście powyżej otworzyłoby drogę do aktywacji formacji podwójnego dna z potencjałem wzrostowym w kierunku 47 zł  – uważa analityk.