Reklama

Podwyżki zmuszą do cięć wydatków, także w lokalach

Sektor gastronomiczny może znaleźć się pod dużą presją, wielu Polaków musi ograniczać wydatki w związku z szalejącym wzrostem cen. To wyzwanie także dla dostawców alkoholi. Na wygranej pozycji stoją fast foody.

Aktualizacja: 24.05.2022 13:35 Publikacja: 24.05.2022 12:50

Lokale gastronomiczne nie widzą spadku odwiedzalności. Jednak firmy podkreślają zauważalny w ostatni

Lokale gastronomiczne nie widzą spadku odwiedzalności. Jednak firmy podkreślają zauważalny w ostatnich miesiącach duży wzrost zainteresowania programami rabatowymi - także Aperitif, w którym w sieci Sphinx uczestniczy już ponad 400 tysięcy gości.

Foto: materiały prasowe, Kristi Blokhin Kristi Blokhin

Gastronomia wciąż mozolnie odrabia straty wywołane pandemią, przez 2020 i 2021 r. zazwyczaj możliwa była tylko obsługa zamówień na wynos lub z dostawą do domu klienta, teraz sektor liczył na zdecydowanie lepszy sezon. Wszystko może pokrzyżować ogromny wzrost cen produktów spożywczych i alkoholi, ale też energii. Oznacza to konieczność podnoszenia cen w restauracjach, co może przełożyć się na zainteresowanie konsumentów. Tym bardziej że według ostatniego badania ARC Rynek i Opinia aż 38 proc. konsumentów mówi już o konieczności ograniczania wydatków uważanych za luksusowe, jak właśnie wyjścia do restauracji.

Gorsze nastroje klientów

– Respondenci deklarują, że w obliczu rosnących cen, inflacji i rosnących stóp procentowych ograniczą w pierwszej kolejności niektóre usługi, które mogą być uważane za luksusowe, czyli niekoniecznie niezbędne do życia. I ta postawa ograniczania w czasie stagflacji nie jest korzystna dla gospodarki – mówi dr Adam Czarnecki z ARC Rynek i Opinia. – Druga postawa, którą reprezentuje mniejsza grupa badanych, to zwiększenie konsumpcji w imię zasady, że lepiej jest pieniądze wydać, niż czekać, aż dalej będą traciły na wartości – dodaje.

Foto: GG Parkiet

Dla firm prowadzących restauracje i bary to złe informacje, ponieważ sektor czekał na sezon letni oznaczający zawsze najwyższe obroty. – Drugi kwartał to początek wysokiego sezonu w gastronomii, działają już ogródki i klienci chętniej niż w pierwszych miesiącach roku odwiedzają restauracje. Ze względu na zachodzące zmiany w otoczeniu, jak mniejsze obawy społeczne związane z pandemią niż np. rok temu, zmiany kosztów kredytów, zmiany kosztów działania i wzrost cen, a także wojna w Ukrainie, trudno odnosić się tylko do zmian cen – mówi Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska. – Ciężko odnieść się do sprzedaży w latach 2020–2021 ze względu na istotny wpływ pandemii. Możemy obecnie stwierdzić, że nie widzimy zmiany zainteresowania naszą ofertą w porównywalnych restauracjach działających także w 2019 roku oraz nie widzimy spadku odwiedzalności naszych restauracji w stosunku do przyjętego planu – dodaje, podkreślając, iż zauważalny jest jednak w ostatnich miesiącach duży wzrost zainteresowania programem rabatowym Aperitif, w którym obecnie uczestniczy już ponad 400 tysięcy gości.

Dostawcy też pod presją

Zmiany w kanale gastronomicznym oznaczają wyzwania także dla dostawców, choćby alkoholi. Firmy są świadome wyzwań, jakie mogą ich czekać w najbliższych miesiącach. – Po trudnym 2021 r. dla gastronomii obecnie spodziewałbym się niekoniecznie mniejszej liczby klientów w lokalach i w efekcie obroty nie powinny spaść. Można jednak oczekiwać zmniejszonych indywidualnych wydatków gastronomicznych, konsumenci będą oszczędzać, będąc już w placówkach. Zwłaszcza w okresie letnim chęć spotkań i powrotu do życia społecznego przeważy, spodziewamy się więc dobrego sezonu, choć z konsumentami z ostrożnością podchodzącymi do cen – mówi Robert Ogór, prezes Ambry, producenta i dystrybutora win. – Niestety, jesień będzie trudniejsza pod wieloma względami. Dla polskiego rynku gastronomicznego ważną część obrotów generują spotkania biznesowe, a niestety można oczekiwać pogorszenia kondycji przedsiębiorców i w efekcie mniejszych wydatków na różnego rodzaju spotkania z kontrahentami – dodaje.

Reklama
Reklama

Także browary liczą na wiele, w ostatnich latach rynek w ujęciu ilościowym spadał, zaś w wartościowym rósł, co było pokłosiem rosnących cen. Dla akurat producentów piw lato jest absolutnie kluczowym sezonem, więc i oczekiwania są spore. – Kanał gastronomiczny powolnie odrabia straty, które są efektem ponaddwuletniej pandemii. HoReCa (hotele, restauracje, catering – red.) jest tym sektorem gospodarki, który ucierpiał w stopniu wyjątkowo znaczącym. Powrót do obrotów realizowanych w czasach największego prosperity kanału (2018 i 2019) zapewne potrwa jeszcze pewien czas. Prognozy wskazują na trwale pozytywne tempo rozwoju gastronomii w ciągu pięciu najbliższych lat – mówi Magdalena Brzezińska, dyrektor ds. korporacyjnych Grupy Żywiec. – Kondycja gastronomii jest wprost uzależniona od dochodu rozporządzalnego konsumentów, a ten ulega istotnej erozji. Obecna skala inflacji, która niewątpliwie jest zaskoczeniem dla wszystkich, powoduje rewizję prognozowanych scenariuszy rozwoju gastronomii. Dzisiaj trudno powiedzieć, jak bardzo inflacja wpłynie na zachowania konsumenckie i w jakiej skali spowolni odbudowywanie horeki – dodaje.

Trudno również określić miarodajny punkt odniesienia, gdyż ostatnie w pełni normalne warunki sprzedaży w gastronomii to 2019 rok, który jest dość odległą historią zarówno społecznie, jak i gospodarczo.

Foto: GG Parkiet

– Funkcjonowanie konsumentów w gastronomii jest tym obszarem, który w przypadku poprawy sytuacji ekonomicznej jest realizowany jako jedna z pierwszych potrzeb. Niestety w przypadku jej pogorszenia jest tym, z czego również stosunkowo konsumentom najłatwiej zrezygnować bądź przynajmniej ograniczyć – mówi Magdalena Brzezińska.

W efekcie można oczekiwać, iż 2022 r. będzie z pewnością okresem wzrostu, ale nie będzie to tempo, na które liczy rynek, a głównym powodem będzie malejąca siła nabywcza Polaków.

Cena priorytetem

W takich realiach na wygranej pozycji stoją firmy, które stawiają na niższe ceny, ich oferta wciąż będzie bardziej dostępna. W przypadku restauracji oznacza to prawdopodobnie mniejsze ryzyko spadków w sektorze fast food, który już ogłasza ambitne plany i wyniki. McDonald's po 30 latach działalności uruchomił w Wyszkowie swoją polską restaurację z numerem 500. Firma podaje, że prawie 90 proc. polskich placówek jest prowadzonych przez ponad 70 franczyzobiorców.

Reklama
Reklama

– W moich restauracjach zatrudniam 1,1 tys. pracowników. W Wyszkowie znajdzie pracę 60 osób – mówi Kristof Hanko, franczyzobiorca McDonald's Polska. W sumie placówki sieci w Polsce zatrudniają ponad 28 tys. osób.

AmRest, czyli operator sieci Burger King, Pizza Hut czy KFC, podał, iż w pierwszym kwartale miał 507 mln euro przychodów, wzrost o 33,4 proc. r./r. i 14 proc. do tego samego kwartału w 2019 r.

Firma nie podaje wyników dla rynku polskiego, ale potwierdza, iż pod koniec kwartału rosyjska inwazja na Ukrainę wpłynęła na działalność, przyspieszając dynamikę wzrostu cen oraz cen towarów, zwiększając już i tak wysoką presję inflacyjną. – Stopniowe luzowanie obostrzeń pandemicznych, które zaobserwowaliśmy na różnych rynkach, zaowocowało bardzo dobrymi wynikami, pomagając nam osiągnąć historyczny rekord pod względem przychodów za pierwszy kwartał – mówi Eduardo Zamarripa, dyrektor finansowy AmRest Holdings. – Jednocześnie realizowaliśmy nasz plan rozwoju sieci, otwierając 11 nowych restauracji w tym kwartale. Przy dalszym otwieraniu gospodarek spodziewamy się dodatniej dynamiki biznesu w kolejnych miesiącach – dodaje.

Handel i konsumpcja
Modivo zamiast CCC na giełdzie. Choć nie wszędzie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Handel i konsumpcja
Allegro bez zmiany kierunku. Niedźwiedzie nadal rozdają karty
Handel i konsumpcja
Burza wokół Dino. Dziś spotkanie z władzami firmy
Handel i konsumpcja
Akcje Dino Polska pod dużą presją. 30 zł na celowniku podaży
Handel i konsumpcja
Kwartalne wyniki LPP. Firma pokazała dane o sprzedaży. Ile mogła zarobić?
Handel i konsumpcja
Wojna w polskim e‑handlu. Erli składa pozew przeciw Allegro
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama