Spółki ukraińskie notowane na GPW mimo kolejnych niepokojących doniesień napływających z granicy zdają się normalnie realizować plany i inwestycje. Przykładem takiego podejścia jest m.in. Astarta. Spółka rolna tylko w lutym ogłosiła dwie inwestycje o łącznej wartości niemal 30 mln dolarów dotyczące nowego silosu zbożowego oraz magazynu cukru. Wspomniane inwestycje mają pomóc w optymalizacji kosztów logistycznych oraz poszerzyć działalność spółki w regionie.
Normalnym trybem zdaje się funkcjonować także IMC. Spółka zabezpieczyła już wszystkie niezbędne środki ochrony roślin i nawozy do przeprowadzenia sezonu siewnego. – Zakończyliśmy planowanie wiosennej kampanii siewnej. Obecnie odbywają się treningi dla agronomów i inżynierów IMC, w trakcie których nasi specjaliści zaznajamiają się z nowymi produktami, technologiami i maszynami. Omawiane są również zatwierdzone na 2022 r. plany technologiczne – stwierdził Aleksander Wierżihowskij, dyrektor operacyjny IMC.
Czytaj więcej
Notowane na GPW przedsiębiorstwa spożywcze zza wschodniej granicy znów odczuły skutki niekończącej się sagi potencjalnego konfliktu zbrojnego.
Ze spokojem na rozwój sytuacji patrzy również dyrektor generalny KSG Agro Siergiej Kasjanow.
Widać, że od 2014 r. firmy zaczęły poważnie brać pod uwagę zagrożenie Rosji i przygotowały na tę okazję scenariusze działania.
– O przystosowaniu ukraińskiego biznesu do konfliktu zbrojnego mówi ankieta Europejskiego Stowarzyszenia Biznesu (EBA) obejmująca dziesiątki zarówno ukraińskich, jak i największych zachodnich firm, które od dawna działają na ukraińskim rynku. Z ankiety wynika, że 7 proc. z nich uważa, że agresja zewnętrzna może doprowadzić do zamknięcia ich biznesu. Z kolei 45 proc. badanych firm będzie nadal działać na terenie Ukrainy nawet w przypadku inwazji wojsk Putina. 17 proc. rozważa przeprowadzkę do regionów zachodnich, a kolejne 10 proc. dopuszcza to tylko w najgorszym przypadku – podsumował Kasjanow.
Sytuacja na granicy ukraińsko-rosyjskiej może być też problemem dla polskich firm. Oświadczenie dotyczące sytuacji spółki zależnej w środę wydał producent przekaźników Relpol. Zarząd podał, że choć obecnie nie ma zakłóceń, to zwiększy produkcję komponentów wytwarzanych na Ukrainie w zakładzie w Żarach oraz uzupełni tamtejszy park maszynowy, aby ten mógł potencjalnie zastąpić produkcję ukraińskiej fabryki.