Analizujemy sprzedaż od marca, kiedy wprowadziliśmy strategiczną obniżkę cen i rewidujemy niektóre założenia, ale nie wycofujemy się z nowej strategii. Wyraźnie widać sukcesy i porażki w poszczególnych asortymentach w tym okresie – mówi Michał Wójcik, prezes Bytomia.
Jego zdaniem nie ma powodów do niepokoju, bo firma zidentyfikowała problem i wprowadza zmiany korygujące, które będą widoczne od września w kolekcjach i powinny mieć pozytywny wpływ na sprzedaż. – Bardzo dobry kwiecień wskazał nam drogę, którą musimy pójść, ale w tej branży nie da się z dnia na dzień zmienić oferty w sklepach. Na jesień będziemy już lepiej przygotowani – dodaje. Podtrzymuje, że na rynku jest miejsce na Bytom liczący 120 sklepów i mogący osiągnąć 250 mln zł przychodów po 2018 r.
Czy do września nie ma co liczyć na tak duże zwyżki sprzedaży jak w kwietniu? – Najbliższe miesiące, łącznie z czerwcem, to okres w dużej mierze wyprzedaży i prawdopodobnie promocje pomogą nam zniwelować nie do końca optymalne przygotowanie. Jednym z czynników ryzyka jest jednak piłkarski turniej Euro 2016, który może spowodować mniejszą odwiedzalność galerii handlowych – wyjaśnia.
Zdaniem prezesa utrzymanie marż brutto w całym roku będzie nie lada wyzwaniem, bo po pięciu pełnych miesiącach marża detaliczna jest narastająco 1,1 pkt proc. na minusie. – Dlatego, pomimo zoptymalizowania dostawców, co powinno wspierać marże w II półroczu, to jednak byłbym ostrożny i w całym roku zakładał spadek marży detalicznej o 1 pkt proc.
– Mimo nie najlepszego maja wynik netto za dwa pierwsze miesiące II kwartału jest lepszy niż rok temu, choć nadzieje były większe. Nasze koszty na mkw. i koszty pozasklepowe są na tym samym poziomie, więc każdy wzrost przychodów mocno wpływa na wynik. W samym czerwcu rok temu osiągnęliśmy 1200 zł sprzedaży na mkw. przy 55,9 proc. marży brutto i gdybyśmy tylko utrzymali te wskaźniki, wynik netto spółki w całym II kwartale byłby dużym sukcesem – mówi Wójcik.