Na giełdzie w Tokio mieliśmy dzisiaj do czynienia z masową wyprzedażą akcji i ponad trzy procentowym spadkiem indeksu Nikkei. Inwestorzy uznali, że redukcja stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych jest już w cenach. Skoro ta wiadomość została już zdyskontowana cała uwaga skupiła się więc na
sytuacji wewnętrznej a ta ostatnio jest nienajlepsza. Słabe wyniki banków, które zapowiadają wpisanie w straty części należności niemożliwych do wyegzekwowania, spowodowały znaczną przecenę tego sektora. Duże spadki zanotował też DoCoMo po ogłoszeniu zysków o połowę mniejszych od
oczekiwanych. Pojawiły się też liczne głosy zwątpienia w skuteczność pobudzania gospodarki Stanów Zjednoczonych co było dla giełdy w Tokio gwoździem do trumny. Dość odporny na panikę w Japonii okazał się rynek w Hong Kongu. Główny indeks Hang Seng zakończył notowania na poziomie 10269,8
punktów czyli spadł o 0,83%. Podobnie zachowywały się giełdy w Australii, Singapurze oraz Korei. W Seulu Kospi stracił 0,62% i zakończył notowania na poziomie 565,5 punktów. Zupełnie zignorowane zostały natomiast dobre wyniki australijskiej spółki górniczej BHP, której akcje nieznacznie spadły. Główny
indeks w Sydney All Ordinaries stracił 0,9%. W Singapurze brak jakichkolwiek dobrych wiadomości z gospodarki nie pozwala na wzrosty głównego indeksu Straits Times, który dzisiaj stracił 0,49%.