Giełdowa spółka nie przekazywała w ostatnim czasie żadnych istotnych informacji z wyjątkiem komunikatu w sprawie zmian w układzie zbiorowym pracy. Zmiany mają spore znaczenie, ponieważ przyszłoroczne oszczędności, które mają być ich efektem, Lentex oszacował na 4 mln zł. Dla porównania, jego ubiegłoroczny zysk netto wyniósł tylko o niespełna 0,5 mln zł więcej, a zysk za I półrocze br. jest niemal dziesięciokrotnie niższy.

W ciągu kilku ostatnich tygodni kurs Lenteksu zyskał ponad 50%. Wcześniej jednak spółka została mocno przeceniona (w połowie lipca kurs ustanowił roczne minimum na poziomie 11,65 zł), chociaż nieźle radziła sobie na rynku i mimo ostrej konkurencji utrzymywała pozycję potentata, jeśli chodzi o produkcję wykładzin podłogowych i włóknin. Wprawdzie coraz gorsze wyniki pozostawiają sporo do życzenia, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę potencjał przedsiębiorstwa, ale spółka nawet w najcięższych czasach była rentowna i dzieliła się zyskami z akcjonariuszami. Ożywienie gospodarcze stwarza jej szanse na poprawę rezultatów, firma działa bowiem w branży, która dość szybko reaguje na zmiany koniunktury.

Jest też inna przyczyna, która mogła spowodować ostatni wzrost kursu. Inwestorzy obawiają się, że notowania niektórych przedsiębiorstw zostały zbyt mocno wywindowane w górę. Szukają więc firm, które były outsiderami hossy, a jednocześnie są na tyle w dobrej bądź stabilnej sytuacji fundamentalnej, że zakup ich papierów nie jest zbyt ryzykowny. Zauważony w ostatnim czasie przez graczy Lentex szybko nadrobił zaległości, osiągając 1,5-roczne maksimum (w poniedziałek kurs wyniósł 18,15 zł). Wczoraj jednak poddał się korekcie, która zdominowała cały rynek. Notowania obsunęły się o 0,8%, do 18 zł. Analitycy powszechnie mówią o tym, że korekta hossy nie została zakończona, a wczorajsze notowania potwierdzają tę tezę. Ich zdaniem, jest mało prawdopodobne, aby Lentex kontynuował marsz w górę przy mocno spadającym rynku. Nawet niewielka poprawa koniunktury może jednak oznaczać powrót zwyżki.