Cel ten udało się osiągnąć i po trzech kwartałach 2004 roku wskaźnik zwrotu na kapitale osiągnął niezły poziom 18,7 procent.
Prezes podtrzymał wcześniejsze zapowiedzi, że do 2006 roku wskaźnik ten wzrośnie do 20 procent. Jednak wśród analityków Pekao był postrzegany jako bank konserwatywny, bez agresywnej polityki marketingowej. Pozostawał także w tyle za konkurencją w atrakcyjnym i szybko rosnącym segmencie kredytów hipotecznych. Szef banku zapowiada zmiany.
"Będzie to rok przychodów. Liczymy też, że w wielu produktach uda nam się osiągnąć dwucyfrową dynamikę wzrostu" - powiedział w wywiadzie dla Reutera Bielecki. W styczniowym raporcie o bankach Europy Środkowo-Wschodniej analitycy Deutsche Banku napisali, że 2005 rok może być przełomowy dla Pekao SA. Spodziewają się, że jego dochody mogą wzrosnąć w tym roku o około 7 procent do 4,35 miliarda złotych.
Po dziewięciu miesiącach ubiegłego roku przychody Pekao wzrosły rok do roku o 1,4 procent do 3,06 miliarda złotych. Pekao ma stabilną bazę około 3,5 milionów klientów i około 800 placówek w kraju, co daje mu drugą po wciąż państwowym PKO BP pozycję na rynku detalicznym. Natomiast pod względem funduszy własnych jest krajowym liderem.
Portfel kredytów korporacyjnych stanowi prawie 70 procent całości kredytów udzielonych przez bank. Tu bank upatruje źródeł zwiększania swych przychodów. Pojawiające się oznaki ożywienia inwestycyjnego mogą przełożyć się bowiem na zwiększenie popytu na kredyt. Wczoraj GUS podał, że w ubiegłym roku inwestycje wzrosły o 5,1 procent. "My nie widzimy, by firmy wstrzymywały się z inwestycjami. Wręcz sądzimy, że musi nastąpić nieuchronny wzrost akcji kredytowej po stronie przedsiębiorstw" - powiedział prezes Bielecki.