To kolejny element walki o udziały w Polskiej Telefonii Cyfrowej. W ubiegłym tygodniu Deutsche Telekom i Elektrim, po zmianie zapisu prezentującego skład udziałowców PTC w Krajowym Rejestrze Sądowym, wybrali nowy zarząd PTC. Dotychczasowy, kierowany przez Bogusława Kułakowskiego, nie zamierza ustąpić i - na razie - pracownicy PTC popierający niemieckiego udziałowca nie mają dostępu do swoich biurek. Ochrona, lojalna wobec dotychczasowego zarządu operatora Ery, nie wpuszcza ich do budynku.
- Nie możemy skorzystać z naszych praw własności. Jest to ewidentny zamach na prawo międzynarodowe - powiedział Karl-Gerhard Eick, dyrektor finansowy Deutsche Telekomu, podczas konferencji prasowej w Bonn. Zapytany o to, czy DT siądzie do stołu i rozpocznie rozmowy w sprawie zakończenia sporu, odpowiedział: Dopóki trwają takie wojskowe działania, nie jestem w nastroju do rozmów. Wciąż uniemożliwia się nam wstęp do budynku, ale współpracujemy z polską policją i prokuraturą w celu wyegzekwowania naszych praw - mówił.
Komenda Stołeczna Policji, jak doniosła prasa, twierdzi, że w związku z wojną między udziałowcami PTC "pojawiły się próby wymuszenia przez strony konfliktu na Komendzie Stołecznej Policji interwencji, której celem byłaby pomoc w rozstrzygnięciu sporu na korzyść jednej ze stron". Policja jest zdania, że skoro sprawa ma "charakter cywilnoprawny, a wydany w tej sprawie wyrok nie jest prawomocny", to - jak oświadczyła KS Policji - "funkcjonariusze nie są stroną i nie mogą także pełnić funkcji egzekutora", a "w przypadkach określonych prawem mogą jedynie, na żądanie podmiotu uprawnionego sprawować asystę". Jak wyjaśniono, obecność policjantów przed siedzibą PTC "ma zapewnić przestrzeganie prawa przez obie strony konfliktu".
Przedstawiciele DT nie są w nastroju do rozmów z powodu "oblężenia" siedziby PTC. Z kolei Vivendi Universal domaga się przywrócenia zapisów w KRS-ie tak, aby Elektrim Telekomunikacja był 48-proc. udziałowcem operatora. Po ostatnich zmianach w KRS-ie zapisano, że pakiet ten należy do Elektrimu.
DT i giełdowa firma przedwcześnie uzyskali taki zapis. Mogli się o to ubiegać po uprawomocnieniu się wyroku polskiego sądu, uznającego werdykt arbitrażu w Wiedniu.