Krakowska spółka, producent i dystrybutor odzieży, ma już 47 własnych sklepów (przed rokiem - 28). Na koniec roku powinna zwiększyć ich liczbę do ok. 60. Ten kanał dystrybucji zapew-nia najwyższe marże. Sprzedając we własnych placówkach uszytą przez siebie odzież przedsiębiorstwo nie musi się z nikim dzielić zyskiem. Docelowo sieć, oparta na markach Vistula i Lantier, ma generować ok. 100 mln zł obrotów rocznie. W I kwartale 2005 r. zapewniła prawie 12 mln zł przychodów, o 63% więcej niż przed rokiem. W tym czasie przychody ogółem wyniosły 33,7 mln zł.

Spółka rozważa także dystrybucję odzieży pod nowymi markami - zagranicznymi. Sprzedaż może być oparta na sieci odrębnych sklepów. Jak firma sfinansuje jej budowę, nie wiadomo. Nie ma praktycznie zadłużenia odsetkowego. Inne przedsiębiorstwa odzieżowe, w gorszej sytuacji finansowej, śmiało w ostatnim czasie sięgały do kieszeni inwestorów giełdowych. I to z powodzeniem.

Rozmowy w sprawie zakupu przez Vistulę praw do marek trwają - wynika z naszych informacji. Konkrety mogą się pojawić już w przyszłym tygodniu. Wtedy zarząd zamierza zorganizować cykl spotkań z inwestorami, informując ich o efektach zmiany profilu działania z produkcyjnego na handlowy (dystrybucja i zarządzanie markami). Prezes Michał Wójcik nie chciał się wczoraj wypowiadać na ten temat.

Sieć detaliczna zapewniła ponad 1 mln zł w zysku operacyjnym, który wyniósł w I kwartale 3,2 mln zł. Wniosłaby więcej, gdyby nie spadek marż. Marża brutto ze sprzedaży detalicznej zmniejszyła się z 48,4% przed rokiem do 47%, a operacyjna z 14,5% do 8,8%. Jak informowaliśmy, zarząd uważa, że to zjawisko przejściowe (związane z wyprzedażą towarów na początku tego roku i otwarciem 9 nowych sklepów).