Gdyby "oczyścić" zysk netto, ignorując zdarzenia jednorazowe, okazałoby się, że w II kwartale 2005 odzieżowa spółka zarobiła 4,1 mln zł, a w II kwartale 2004 - 1,6 mln zł. A więc postęp, jeśli chodzi o efekty podstawowej działalności (szycie i sprzedaż odzieży), jest większy niż wskazuje na to porównanie ostatecznych rezultatów.
W tym roku do wyniku finansowego giełdowa firma mogła doliczyć ponad 1,2 mln zł z tytułu sprzedaży spółki zależnej Staszów Best (jeden z zakładów produkcyjnych Vistuli), w zeszłym - 2,4 mln zł z powodu rozliczenia strat podatkowych z lat poprzednich. Nagromadzenie zdarzeń jednorazowych w ubiegłym roku tłumaczy także, dlaczego dane za I półrocze 2004 r. są lepsze niż za sześć miesięcy tego roku. Wynoszą odpowiednio 11,1 mln zł i 8,7 mln zł.
W porównaniu z początkiem roku spółka nie może się pochwalić wzrostem obrotów w okresie kwiecień - czerwiec. Wyniosły 31,3 mln zł, narastająco - 65 mln zł. W górę poszły za to marże. Stąd wyższe zyski. Ma to związek ze wzrostem efektywności poszczególnych kanałów dystrybucji, ale i ze zmianami w strukturze sprzedaży. Dla firm handlujących odzieżą II kwartał jest zdecydowanie lepszy niż I. W minionym kwartale ponad połowę przychodów zapewniła Vistuli sprzedaż detaliczna (16,5 mln zł). To najbardziej rentowny kanał. W II kwartale marża brutto ze sprzedaży wyniosła w jego przypadku ponad 59%. Była o kilka punktów wyższa niż przed rokiem i zdecydowanie wyższa niż dla innych sposobów dystrybucji.
Rozbudowa sieci sklepów tłumaczy też, dlaczego spółka więcej sprzedaje niż przed rokiem (i dlaczego ma przy tym zdecydowanie wyższe koszty sprzedaży). Przychody w II kwartale 2004 wyniosły 25,4 mln zł, narastająco - 56 mln zł.
W ostatnim kwartale Vistula otworzyła sześć nowych salonów, zwiększając ich liczbę do 53. Tegoroczne plany mówią o 60 sklepach (nie licząc nowych sieci - na razie otwarta została jedna placówka Murphy&Nye). Przed rokiem spółka miała ich 27. Rozwój w tym zakresie kosztował przedsiębiorstwo w II kwartale 3,1 mln zł.