Ciech, tegoroczny debiutant na GPW, radzi sobie całkiem nieźle na tle innych podmiotów branży chemicznej, które dotyka wzrost cen surowców. Wprawdzie po trzech kwartałach przychody Ciechu spadły o 3,5%, do 1,67 mld zł, skonsolidowany zysk netto wzrósł jednak o blisko 16%, do 79,8 mln zł.
Będzie jeszcze lepiej
Spadek przychodów spółka odnotowała w pięciu segmentach na dziewięć, w których prowadzi działalność: sodowym (podstawowy), petrochemicznym, nieorganicznym, organicznym, a także energetycznym. Według Ludwika Klinkosza, jest to efektem m.in.: umocnienia się o ok. 15% złotego wobec euro (co przekłada się na spadek wpływów z eksportu). Odchodzenia od sprzedaży towarów na rzecz produktów (wytwarzanych przez Ciech), co, mimo niższych przychodów, pozwala spółce uzyskiwać wyższe marże. - Wychodzimy z założenia, że wartością podstawową dla akcjonariuszy jest zysk - uzasadnił. Według niego, wyniki uzyskane w czwartym kwartale również są dobre, dlatego nie powinno być problemów z realizacją prognoz. Ciech miał wypracować w tym roku 104 mln zł skonsolidowanego zysku netto. - Prognozę na pewno wykonamy w 100%. Zysk może być nieco wyższy - powiedział L. Klinkosz. Jego zdaniem, dynamika zysku powinna być utrzymana także w przyszłym roku. Jeśli tak, to Ciech powinien zarobić ok. 136 mln zł.
Świąteczne zakupy
A właśnie zyski (kapitały własne), jak i kredyty mają sfinansować zagraniczną ekspansję Ciechu, a także zakupy chemicznych spółek w kraju. W ciągu trzech lat Ciech może wydać na akwizycje 500-600 mln zł. - Poradzimy sobie sami. Nie ma planów nowej emisji - zastrzegł Klinkosz. Pierwsza akwizycja może nastąpić jeszcze w tym roku. Według L. Klinkosza, na ukończeniu są rozmowy na temat przejęcia dwóch zakładów należących do rumuńskiego producenta sody Upsom Ocna Mures. Dzięki tej akwizycji przychody z segmentu sodowego wzrosłyby o ok. 75%, do 1,4 mld zł, co dałoby Ciechowi awans na drugie miejsce w Europie tuż po belgijskim Solvayu. - Myślę, że sprawa rozstrzygnie się pod koniec grudnia - powiedział L. Klinkosz.