Giełdowe spółki przegrywają konkurencję z Chinami

Giełdowe spółki chemiczne coraz częściej narzekają na tani import z Azji. Przekonują, że konkurowanie z tamtejszymi producentami często jest niemożliwe, gdyż ci mają dostęp do tanich surowców i energii oraz nie muszą spełniać wymogów unijnej polityki klimatycznej.

Publikacja: 19.11.2023 21:00

Giełdowe spółki przegrywają konkurencję z Chinami

Foto: Bloomberg

Tegoroczne wyniki giełdowych spółek działających w szeroko rozumianej branży chemicznej są zdecydowanie gorsze od ubiegłorocznych. Niemal wszystkie notują spadek przychodów i zysków. To nie tylko konsekwencja zniżki popytu i cen produktów, ale i wysokiej, a w przypadku niektórych firm rekordowej, bazy wyników. W ubiegłym roku, ze względu na przerwane łańcuchy dostaw i drogie surowce, a tym samym problemy z dostępem do wielu produktów, popyt na rynku był znacznie wyższy niż podaż, a ceny wyjątkowo wysokie. Czynnikiem, który w tym roku w dużym stopniu decyduje o sytuacji na europejskim rynku produktów chemicznych, jest wysoki import, zwłaszcza ten pochodzący z krajów azjatyckich. Narzekają na niego niemal wszyscy wytwórcy posiadających zakłady na Starym Kontynencie.

Wniosek antydumpingowy

„Obserwujemy wzrost importu produktów chemicznych i petrochemicznych z Azji we wszystkich segmentach działalności chemicznej grupy. Wzrost ten w głównej mierze dotyczy fosforopochodnych z krajów takich jak Chiny czy Indie” – informuje nas PCC Rokita. W jej ocenie miało to wpływ zarówno na tegoroczną sprzedaż wolumenową, jak i wyniki finansowe osiągane przez grupę w każdym z kluczowych biznesów. Oszacowanie tego wpływu jest jednak bardzo trudne. Spółka nie podejmuje się szacowania, jaka byłaby sytuacja, gdyby wzrost importu nie nastąpił. Jednocześnie zaznacza, że dziś zjawisko taniego importu ma wpływ jedynie na część jej działalności. W niektórych obszarach spółka dostrzega nawet spadek podaży produktów spoza Europy. Zdaniem jej przedstawicieli wzrost importu produktów z Azji związany jest z wysokimi cenami surowców i niestabilnością w tym zakresie, co na Starym Kontynencie przekłada się na wysokie koszty energii. Jakie trendy będą się kształtować w kolejnych okresach, spółka nie podejmuje się określić.

„W związku ze stosowanymi od dłuższego czasu przez dostawców chińskich praktykami drastycznego zaniżania cen do poziomów, które nie mogą znaleźć uzasadnienia w kosztach, PCC Rokita wraz z innymi europejskimi producentami uniepalniaczy fosforowych złożyła do Komisji Europejskiej odpowiedni wniosek antydumpingowy przeciwko Chinom. Na tej podstawie KE w III kwartale tego roku oficjalnie uruchomiła postępowanie mające na celu ochronę rynku europejskiego i przywrócenie warunków uczciwej konkurencji” – podaje giełdowa spółka. Uważa, że UE powinna prowadzić aktywne działania w przypadku zidentyfikowania nieuczciwej konkurencji.

PCC Rokita część produkcji eksportuje do Azji, ale nie są to duże ilości. Wpływy z tego tytułu utrzymują się na dość stabilnym poziomie około 3 proc. całości przychodów ze sprzedaży zewnętrznej. Za największą barierę utrudniającą eksport uważa dziś wysokie koszty surowców i energii elektrycznej w Europie.

Koszty wytwarzania

W Europie, z roku na rok, coraz większą obecność produktów parafinowych z Azji, w tym przede wszystkim z Chin, obserwuje Polwax, jeden z największych ich krajowych wytwórców. – Dzisiaj to hydrorafinowana parafina chińska jest najbardziej dostępna i najpowszechniej używana. Polska stała atrakcyjnym rynkiem dla producentów parafin z Chin, ponieważ od wielu już lat jest dominującym w Europie producentem wyrobów świecowych – zauważa Michał Mróz, prezes Polwaksu. Zauważa, że dodatkowo ceny dalekowschodnich parafin są na tyle atrakcyjne, iż stały się dodatkiem do mieszanek parafinowych wykorzystywanych w zniczach. Według prezesa Polwaksu duży import ma wpływ na funkcjonowanie nie tylko firm działających w tej branży co giełdowa spółka, ale i pokrewnych. – Plany operacyjne są ustalane, ale i weryfikowane w zależności od otoczenia biznesu. To z kolei wymusza skupienie się na produktach, które nie muszą konkurować z tymi docierającymi z Azji – twierdzi Mróz. Jego zdaniem o wzroście importu decydują czynniki rynkowe, w tym przede wszystkim popyt i konkurencyjność cenowa. Tymczasem produkty z Azji często są tańsze od tych, które są w stanie zaoferować producenci europejscy. Dzieje się tak pomimo wyższych kosztów transportu i logistykami ponoszonych w przypadku realizacji dostaw z rynków dalekowschodnich niż od lokalnych producentów.

Według Polwaksu wzrost importu już przyczynia się do wypierania produktów wytwarzanych na lokalnych rynkach europejskich. – Kontynuacja takiego trendu może prowadzić do spadku rentowności produkcji, przestojów, a w efekcie prowadzić do zaniechania produkcji w obrębie produktów substytucyjnych przez producentów europejskich. Tym samym może nas dotknąć efekt koncentracji rynku przez producentów azjatyckich, powodując obniżenie presji konkurencyjnej i powodując kreację ceny przez głównego dostawcę – w tym wypadku dostawcę azjatyckiego – ostrzega Mróz. Przyznaje, że dysproporcja w kosztach wytwarzania parafin przez Polwax i azjatyckich producentów jest tak duża, że spółka w ogóle nie prowadzi eksportu na wschód.

Ostra konkurencja

Wzrost azjatyckiej konkurencji w Europie obserwuje również grupa Ciech. Dzieje się tak m.in. na rynku środków ochrony roślin. – W biznesie agro podejrzewamy wspieranie eksportu przez Chiny na przykładzie trudności w konkurowaniu cenowym dla herbicydu, który eksportujemy do Azji i Australii. Obserwujemy także coraz bardziej intensywne działania chińskich producentów środków ochrony roślin, mające na celu pozyskiwanie rynku w Europie – mówi Wojciech Babski, prezes Ciechu Sarzyna i szef biznesu agro grupy Ciech. Zauważa, że coraz częściej rejestrują oni nowe produkty w UE i stosują politykę niskich cen. Na rynku ma też miejsce ostra konkurencja pomiędzy chińskimi producentami, którzy dążąc do pozbycia się zapasów, doprowadzają do radykalnych spadków cen i marż.

Według Ciechu decyzja o ewentualnym ograniczaniu napływu produktów chemicznych i petrochemicznych z Azji do Europy wymaga zrównoważonego podejścia. Istotne jest zwłaszcza monitorowanie przez UE standardów jakości oraz zrównoważonego rozwoju i bezpieczeństwa. Należy też analizować praktyki stosowane przez niektórych azjatyckich producentów, np. pod kątem potencjalnych zmów cenowych, oraz obserwować skalę wsparcia eksportu przez Państwo Środka. W ocenie Ciechu potencjalne ograniczenia w imporcie, o ile byłyby konieczne, powinny wynikać z analizy ich skutków dla europejskiego przemysłu, bezpieczeństwa środowiska i zatrudnienia. Co więcej, proponowane środki powinny być elastyczne, uwzględniając potencjalne skutki dla globalnych łańcuchów dostaw, innowacji i współpracy międzynarodowej.

Klientami grupy Ciech są zarówno globalne koncerny chemiczne, jak i mniejsi odbiorcy z Europy, Azji, Ameryki Północnej i Południowej oraz Afryki. W efekcie trafiają do ponad 100 krajów świata. Spółka nie podaje, jaką cześć produkcji eksportuje na rynki azjatyckie, ale można przypuszczać, że udział ten jest mały. – Przykładowo, w sektorze agro grupa Ciech stara się obecnie o odzyskanie rynków azjatyckich utraconych w okresie pandemii. Ze względu na niezwykle silną konkurencję chińskich producentów jest to bardzo trudne – twierdzi Babski. Największą barierą są oczywiście niskie ceny, występujące zwłaszcza w Państwie Środka. Europejscy producenci mają szansę rozwijania działalności w Azji, ale jeśli już, to raczej w innych krajach niż Chiny. Według Ciechu w tym celu konieczna jest harmonizacja europejskich i azjatyckich norm, zrównoważony rozwój i innowacje.

Regulacje środowiskowe

Produkcja petrochemiczna to jeden z kluczowych biznesów grupy Orlen. Koncern przyznaje, że w ostatnim czasie obserwuje w tym asortymencie wzrost importu z Azji do Europy, m.in. z Chin, Korei Południowej i Tajwanu. „Konkurencja producentów z państw azjatyckich ma wpływ na funkcjonowanie wielu branż w Europie, w tym również petrochemicznej. Producenci z Azji mogą zaoferować atrakcyjne ceny ze względu na inną pozycję kosztów, co jest m.in. efektem braku analogicznych do europejskich regulacji środowiskowych” – twierdzi zespół prasowy Orlenu. Przekonuje, że koncern na bieżąco analizuje sytuację rynkową i podejmuje stosowne działania. Jednocześnie uważa, że zabezpieczenie pozycji konkurencyjnej producentów europejskich to temat, który powinien być przedmiotem uzgodnień na poziomie europejskim. Orlen dopytywany o rozwój sprzedaży produktów chemicznych i petrochemicznych na rynkach azjatyckich przyznaje, że ten kierunek nie jest dla niego priorytetowy. „Niemniej, grupa na bieżąco analizuje sytuację na tych rynkach, aby zdiagnozować ewentualne szanse rozwoju i w przypadku pojawienia się takich szans będzie podejmować stosowne decyzje” – twierdzi Orlen.

Słabe wyniki niekontrolowanym napływem tańszych produktów nawozowo-chemicznych z krajów azjatyckich tłumaczyła od pewnego czasu grupa Azoty. Zauważa, że wytwarzane są one w oparciu o tańsze surowce i nie zawierają w sobie znaczących kosztów i konsekwencji europejskiej polityki klimatycznej. Koncern pytany o szczegóły, tym razem nie odpowiedział na nasze pytania. O wpływ azjatyckiego importu na osiągane wyniki zapytaliśmy też MOL i PCC Exol. Również w tym przypadku nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Chemia
Wybuch w zakładach azotowych w Puławch
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży
Chemia
Szefostwa Azotów, Polic i Puław bez absolutorium?
Chemia
Azoty już nie wierzą w swoją węglową inwestycję w Puławach
Chemia
Polwax zaoferuje akcje
Chemia
Śnieżka rozczarowała wynikami. Akcje tracą
Chemia
Azoty wkrótce zaczną wdrażać działania naprawcze