Toora sprzedała 7,28 mln papierów po 15,8 zł. Inwestorzy instytucjonalni dostali 6,18 mln akcji. Indywidualnym do podziału zostało 1,1 mln, więc redukcja była spora - ponad 90%. Producent komponentów i felg pozyskał z oferty 115 mln zł brutto.

Czego można się spodziewać po pierwszym notowaniu na warszawskim parkiecie? - Wycenę podczas debiutu giełdowego, choć jestem oczywiście optymistą, pozostawiam rynkowi - komentuje Renzo Poli, prezes Toora Poland. - To trochę wróżenie z fusów - mówi Marcin Dybek z Centrum Analiz Finansowych EBIT. Jego zdaniem, duża redukcja w transzy inwestorów indywidualnych mogła wynikać z małej liczby oferowanych akcji. - Nie wiadomo, jakie było zainteresowanie inwestorów instytucjonalnych. Przedział cenowy nie został ogłoszony, więc trudno stwierdzić, czy cena emisyjna była bliżej górnej czy dolnej granicy widełek - mówi analityk.

Jego zdaniem, na niekorzyść spółki przemawia spore zadłużenie. Zobowiązania z tytułu kredytów sięgają 90 mln zł (stan na wrzesień). Toora przyznaje w prospekcie, że realizuje działalność przy niskim poziomie bezpieczeństwa finansowego. Spółka podkreśla, że to stan przejściowy, który potrwa do zakończenia procesu inwestycyjnego. Do 2007 r. spółka ma zainwestować 110-120 mln zł. Do czasu spłaty kredytu, a więc do końca 2010 r., Toora nie może wypłacać dywidendy bez zgody Banku PKO BP. - Zgodnie z zapisami w prospekcie, w latach 2005-2007 spółka nie planuje wypłacać dywidendy. Realizujemy ambitny plan rozwoju - mówi R. Poli.

Spółka matka zapłaci

Włoska Toora zobowiązała się spłacić dług Toory Poland wobec spółki Fondalmec Officine Meccaniche. Toora Poland będzie winna spółce matce 3 mln euro.