Strony umowy inwestycyjnej nie chcą oficjalnie powiedzieć, czy Prokom zdecyduje się skorzystać z przysługującej mu opcji. Przyznają jednak, że temat wrócił "na stół". - Przedstawiciele inwestora kontaktowali się z nami, żeby porozmawiać na temat dalszych zmian właścicielskich - przyznał Robert Tomaszewski, przewodniczący rady nadzorczej Compu. - Rozpoczęliśmy prace z tym związane - potwierdził Marek Zieleniewski, rzecznik Prokomu. To może oznaczać, że gdyńska spółka jest zainteresowana zwiększeniem zaangażowania w Compie. Nieoficjalne potwierdzenie tej wiadomości usłyszeliśmy w kilku źródłach.
Alternatywny scenariusz
Porozumienie, które w 2004 r. J. Papaj podpisał z Prokomem, dopuszcza jeszcze jeden wariant, zgodnie z którym inwestor może osiągnąć pożądany pułap kapitału. Leży to w interesie gdyńskiej firmy. Przekroczenie progu 40 proc. udziałów w Compie daje Prokomowi pełną kontrolę nad warszawskim podmiotem dzięki możliwości wybierania trzech z pięciu członków rady nadzorczej.
Prokom może wskazać spółkę, z którą połączy się Comp, lub wnieść do tej firmy aport niepieniężny (również może to być inny podmiot). Comp ureguluje należność za przejmowaną (włączaną) spółkę własnymi akcjami nowej emisji, które trafią do gdyńskiego integratora.
Jest to bardzo atrakcyjny scenariusz dla Prokomu, bo nie będzie musiał angażować znacznych pieniędzy. Na jego realizację muszą jednak się zgodzić, przegłosowując podwyższenie kapitału, udziałowcy Compu.
W portfelu Prokomu znajduje się spółka działająca, podobnie jak Comp, w segmencie bezpieczeństwa informatycznego - Safe Computing. Połączenie podmiotów oznaczałoby ostateczne uporządkowanie tego rodzaju usług w ramach całej grupy Prokomu. Problem w tym, że Safe Computing wypracowuje dużo gorsze rezultaty finansowe niż Comp. Fuzja oznaczałaby pogorszenie rentowności grupy Compu, co niekoniecznie musi się podobać właścicielom tej spółki. - Chyba że razem z przejęciem Safe Computing, Comp będzie mógł przejąć jakiś duży kontrakt np. z PKO BP, który zrekompensuje przejściowy spadek marż - powiedział jeden z naszych informatorów.