Ernst & Young, audytor Elektrimu, stwierdził, że spółka jest zagrożona upadłością. "Brak realizacji wpływów z tytułu sprzedaży pozostałych aktywów w wysokości i terminach wymagalności zobowiązań z tytułu umowy z obligatariuszami bądź brak pozyskania innych alternatywnych długoterminowych źródeł finansowania uniemożliwi kontynuację działalności spółki w niezmienionym zakresie" - głosi biegły w opinii do rocznego sprawozdania. Według E&Y, krótkoterminowe zobowiązania spółki wynosiły na koniec 2005 r. 2,4 mld zł (z tytułu obligacji - 1,76 mld zł). Inwestorzy szeroko komentowali list p. o. prezesa Elektrimu Piotra Nurowskiego, w którym pisał o prawnej wojnie, którą toczy "Elek". Według niego, zaproszenie do negocjacji skierowane do Vivendi i Deutsche Telekom na razie nie przyniosło skutków, a priorytetem firmy jest spłata obligatariuszy.

List był z 10 maja, dlatego zapewne zawiera sformułowanie, że po rozwiązaniu problemów Elektrim będzie mógł przystąpić do "budowy silnej grupy energetycznej" w oparciu o ZE PAK, Rafako i Elektrim Volt. Akcje dwóch ostatnich firm zajął ostatnio komornik.