Reklama

Dlaczego wilk wpadł do owczarni?

Publikacja: 07.07.2006 09:31

Szanowny Panie Redaktorze,

W związku z komentarzem redakcyjnym autorstwa Pana Tomasza Jóźwika, który ukazał się w gazecie Giełdy "Parkiet" w dniu 28 czerwca br., chciałabym wyjaśnić, co następuje.

W swoim komentarzu Pan T. Jóźwik nie tylko zawarł niepochlebną opinię o decyzji KPWiG z dnia 26 czerwca 2006 r. o zakazie dalszego przeprowadzenia oferty publicznej akcji serii E spółki Lubawa SA, której nie można podzielić, ale ponadto zasugerował, że przy przyznawaniu licencji maklerskiej firmie WGI, Komisji zabrakło wnikliwości.

Prawo precyzyjnie określa wymagania niezbędne do otrzymania licencji. WGI Dom Maklerski S.A. spełnił wszystkie kryteria formalne, złożył kompletny wniosek w dniu 28 września 2004 r., otrzymał zezwolenie na prowadzenie działalności maklerskiej. Komisja może odmówić przyznania licencji tylko na podstawie ściśle określonych przesłanek ustawowych, które w przypadku WGI DM nie zachodziły. Bardzo wnikliwie sprawdziliśmy wnioskodawcę, ale intencji sprawdzić nie można. Natomiast, jeśli licencjonowana firma narusza prawo, zasady uczciwego obrotu lub interesy klientów, to musi liczyć się z odpowiedzialnością i utratą zezwolenia KPWiG. Tak się właśnie stało w przypadku WGI Domu Maklerskiego S.A.

przewodniczący

Reklama
Reklama

Komisji Papierów Wartościowych i Giełd

Jarosław H. Kozłowski

Od autora

Decyzja KPWiG w sprawie Lubawy budzi tylko moje zdziwienie. Oto z dość błahego, moim zdaniem, powodu, wstrzymano ofertę akcji serii E. Sprawę Komisja rozpatrzyła wnikliwie, decyzję wydała stanowczą.

Teraz spójrzmy na przyznanie licencji maklerskiej WGI. Pamiętam, jak na początku 2005 roku, a więc już po wydaniu decyzji przez KPWiG, ale przed formalnym rozpoczęciem działalności przez nowe biuro, toczyła się w internecie dyskusja traktująca o wiarygodności audytora WGI. WGI nie potrafiło udowodnić, że takiego audytora posiada, podkreślało za to, że jest podmiotem licencjonowanym.

Dlaczego sprawa audytora jest taka ważna? Przypomnijmy, WGI działało na rynku walutowym i specjalizowało się w zarządzaniu pieniędzmi. Regularnie informowało o dobrych wynikach. Ale nie przypominam sobie, by kiedykolwiek przedstawiło wyniki zbadane przez jakiś znany na rynku podmiot. Zakładam, że gdyby takie badanie istniało, to, wzorem innych firm, działających na słabo regulowanym rynku walutowym, WGI nie omieszkałoby się nim pochwalić. Bo to stanowiłoby istotny dowód na wiarygodność spółki i osiąganych przez nią wyników.

Reklama
Reklama

Co stało się po przyznaniu licencji przez Komisję? Spółka zaczęła reklamować swoje produkty, opierając się na starych wynikach inwestycyjnych, machając jednocześnie przed oczami licencją maklerską. Wilk wpadł do owczarni. Z listu Jarosława H. Kozłowskiego wynika, że Komisja zagrodzić mu drogi nie mogła. W mojej opinii to stwierdzenie bardzo poważne, podważające wiarygodność całego licencyjnego systemu.

Tomasz Jóźwik

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama