Toora Poland, producent felg aluminiowych i komponentów dla przemysłu motoryzacyjnego, już niedługo zwiększy moce. - Do końca grudnia linie produkcyjne i maszyny z włoskich zakładów spółki matki powinny być już zainstalowane u nas - twierdzi Renzo Poli, prezes Toory Poland. Decyzję o tym, że praktycznie cała działalność wytwórcza koncernu zostanie przeniesiona do Polski w październiku, podjęli włoscy właściciele grupy.

Powiększanie zaplecza podniosło czasowo koszty produkcji polskich fabryk do 78 proc. przychodów. Przed rokiem było to 69 proc. W III kwartale spółka zarobiła ponad 1,5 mln zł przy 72,6 mln zł przychodów. Rok wcześniej było to 6,5 mln zł zysku przy 51,4 mln zł sprzedaży. Jednym z powodów zmniejszenia zysków są właśnie inwestycje w Źorach i Nisku. Spółka wstępnie zamierzała wydać w tym roku 96 mln zł na rozwój, tymczasem po trzech kwartałach br. nakłady te przekroczyły już 103 mln zł.

Po dziewięciu miesiącach Toora Poland wypracowała 238,5 mln zł przychodów. Prognozy zarządu o tegorocznej sprzedaży na poziomie 285 mln zł wydają się niezagrożone. Jaki będzie zysk - nie wiadomo.

Słabsze wyniki za III kwartał znalazły odbicie w raporcie CDM Pekao z 12 listopada, w którym analitycy zmienili rekomendację dla spółki z "akumuluj" do "trzymaj". Cenę docelową akcji firmy obniżyli z 30 do 29 zł.

Wczoraj walory producenta felg kosztowały 27,7 zł po wzroście o 0,7 proc.