W trwających od początku listopada negocjacjach zarządu Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) z reprezentantami związków zawodowych zrobiono krok naprzód. Jak dowiedział się nieoficjalnie "Parkiet", kierownictwo koncernu zaakceptowało propozycję, zgodnie z którą wskaźnik wzrostu wynagrodzeń ma w tym roku zwiększyć się o dodatkowe 3,5 pkt proc. W sumie zarobki pracowników PGNiG poszłyby w górę średnio o 7 proc. - To prawda, zarząd zgodził się na żądania związków zawodowych. Uważamy, że konieczne jest urealnienie płac w PGNiG - potwierdza Tomasz Fill, rzecznik prasowy przedsiębiorstwa. - Chodzi o to, żeby z uwagi na niskie zarobki nie odchodzili od nas najbardziej wartościowi pracownicy, np. geolodzy i specjaliści od poszukiwań ropy i gazu - dodał. - Uzyskaliśmy akceptację kilku naszych postulatów, jednak wiele jeszcze zostało do ustalenia. Rzeczywiście, teraz widzimy szansę na uzyskanie wnioskowanych przez nas podwyżek. Będziemy o tym rozmawiać w najbliższy wtorek i środę - mówi Dariusz Matuszewski, przewodniczący Federacji ZZ Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Związkowcy PGNiG chcą m.in. pięcioletnich gwarancji zatrudnienia dla pracowników spółek zajmujących się obrotem gazem albo zapewnienia im odpowiednich osłon socjalnych na wypadek ewentualnych zwolnień. Spółki obrotu gazem mają zostać wkrótce wydzielone z obecnych tzw. spółek gazownictwa. Docelowo będą wchłonięte przez centralę.
Pracownicy PGNiG są nieco zaskoczeni ostatnimi doniesieniami mediów o konflikcie z zarządem. - Sytuacja jest trochę niejasna. Spór z zarządem prowadzą głównie związkowcy, reprezentujący pracowników spółek zależnych. Związkowcy samego PGNiG nie mają obecnie żadnego konfliktu z zarządem. Negocjacje to co innego - wyjaśnia Mirosław Świderski ze Związku Zawodowego Pracowników Gazownictwa, Przesyłu i Górników Naftowych.
Związkowcy firm zależnych PGNiG i samej spółki matki są zgodni w jednej kwestii - akcji pracowniczych. Od ponad roku domagają się oni przydzielenia im walorów, które zgodnie z prawem należą się osobom zatrudnionym w prywatyzowanych firmach. Jak podkreśla Fill, nie ma podstaw do łączenia negocjacji zarządu i związków zawodowych ze sprawą akcji pracowniczych. Przydział akcji leży w gestii właściciela, czyli Skarbu Państwa. Resortu twierdzi, że prywatyzacja spółki formalnie się jeszcze nie rozpoczęła. Jest tak dlatego, że sprzedane na giełdzie akcje pochodziły z nowej emisji, a Skarb Państwa dotychczas nie pozbył się ani jednego papieru.
Ostatnio pracownicy PGNiG zyskali nowy atut w sporze z ministrem skarbu. Grupa pracowników posiadających akcje firmy (kupione na giełdzie) złożyła w sądzie pozew skarżący wprowadzone na walnym zgromadzeniu 26 października, a zarejestrowane przez sąd 17 listopada, zmiany w statucie. Nowe zapisy statutu dają bowiem ministrowi skarbu państwa prawo akceptacji strategicznych inwestycji poprawiających bezpieczeństwo energetyczne kraju, ale mogących pogorszyć wyniki gazowego monopolisty.