Państwowy rosyjski gigant gazowy dąży do przejęcia kontroli nad systemami gazociągów tranzytowych w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Jak dotąd dokonał tego na Białorusi, a wiele wskazuje, że wkrótce uda mu się to samo z Ukrainą. Gdyby przejął również polski odcinek rurociągu jamalskiego, miałby kontrolę nad niemal całym tranzytem gazu do Europy Zachodniej. Dzięki temu największy producent gazu na świecie mógłby dyktować warunki i zwiększyć zyski.
Aby osiągnąć cel, rosyjski gigant nie przebiera w środkach. Rosjanie próbują doprowadzić do upadłości EuRoPol Gazu, aby przejąć jego majątek.
Konflikt o zyski
EuRoPol Gaz powstał w wyniku zawartego w 1993 r. porozumienia o budowie systemu gazociągów dla tranzytu rosyjskiego gazu przez Polskę i jego dostawach. W umowie postanowiono m.in., że środki generowane przez spółkę mają zapewniać pokrycie jej zobowiązań. W praktyce oznacza to, że celem EuRoPol Gazu nie ma być maksymalizacja zysków. Jak ustaliliśmy, na ten właśnie zapis powołali się przedstawiciele Gazpromu w EuRoPol Gazie, składając w Urzędzie Regulacji Energetyki wniosek taryfowy proponujący obniżenie taryfy przesyłowej do około 5,6 zł za przesył 1000 metrów sześciennych gazu na odcinku 100 kilometrów. Przedstawiciele polskiej strony którzy złożyli konkurencyjny wniosek, podkreślają, że firma powinna osiągać zysk niezbędny do zrównoważenia czynników ryzyka związanych ze sposobem rozliczania się spółki. Według naszych informacji, Polacy chcą, aby taryfa przesyłowa wynosiła ok. 6,3 zł za tranzyt 1000 metrów sześciennych gazu na odcinku 100 kilometrów. Ma to zapewnić spółce dodatni wynik netto. Swoje stanowisko uzasadniają m.in. powołując się na zapis umowy międzyrządowej mówiący, że EuRoPol Gaz nie powinien przynosić strat oraz tym, że w kontrakcie postanowiono, iż taryfy przesyłowe spółki muszą być zgodne z polskimi przepisami. Art. 45 prawa energetycznego stanowi, że taryfy muszą zapewniać firmie pokrycie kosztów wraz z "uzasadnionym zwrotem z kapitału".
Decyzja co do tego, który z planów taryfowych zostanie przyjęty, należy do prezesa URE. Według naszych informatorów, wniosek polskiej części zarządu ma większe szanse, gdyż jest wsparty uchwałą zarządu spółki, w przeciwieństwie do propozycji Rosjan. Jednak szef URE jest ostatnio mało przychylny podwyżkom. W tym roku odrzucił już dwa projekty podwyżek taryf gazowych złożone przez PGNiG.