Reklama

Wszystko, co ma dać połączenie, można osiągnąć i bez niego

Publikacja: 28.08.2007 07:31

Mecenas Jan Stefanowicz, przewodniczący rady nadzorczej Grupy Lotos, przyznaje w rozmowie z "Parkietem", że nie rozumie wysuwanych przez przedstawicieli Orlenu argumentów za fuzją polskich koncernów paliwowych. Według niego, korzyści, jakie miałoby przynieść połączenie obu firm, można osiągnąć wyłącznie dzięki ich współpracy. Na fuzji natomiast ktoś z całą pewnością musiałby stracić.

- Cudów nie ma. Akcjonariusze obu spółek na tym nie skorzystają - mówi J. Stefanowicz. Z jego wstępnych analiz wynika, że połączony podmiot będzie miał gorsze wskaźniki bilansowe, niż Grupa Lotos ma teraz.

Paliwowa fuzja byłaby niekorzystna nie dla klientów stacji benzynowych, ale również dla któregoś z samorządów: gdańskiego lub płockiego, bo jeden z nich straciłby sporą część wpływów podatkowych.

Szef rady Lotosu zapowiedział, że - mimo dotychczasowych sprzeciwów ministerstw: Gospodarki i Rozwoju Regionalnego - firma nadal będzie zabiegała o budowę magazynów. Ich pojemność ma odpowiadać większej mocy przetwórczej zakładu, która za parę lat powinna osiągnąć 10,5 miliona ton ropy rocznie (dziś wynosi 6 mln ton).

Mecenas Jan Stefanowicz, przewodniczący rady

Reklama
Reklama

nadzorczej Grupy Lotos, bardzo

sceptycznie odnosi się do pomysłu połączenia koncernów

paliwowych

z Gdańska

i Płocka.

fot. A. Cynka

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama