Wysyp strategii spółek. Nachalna propaganda czy dobra praktyka?

Ogłaszane czasami z wielką pompą plany spółek giełdowych mogą być przyjmowane jako męcząca autopromocja nowych zarządów. Ale zdaniem analityków to dobry sposób na pokazanie, jak firma chce wykorzystać szanse i jak chce uniknąć zagrożeń.

Publikacja: 10.12.2024 06:00

Firmowe strategie mogą przyczynić się do wzrostu, lub spadku, notowań spółki na giełdzie.

Firmowe strategie mogą przyczynić się do wzrostu, lub spadku, notowań spółki na giełdzie.

Foto: Fot. AdobeStock

– Nasz bank dysponuje swoją strategią, którą spisał na przełomie 2004 i 2005 r. i się jej trzyma, ona nadal działa – w ten sposób Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego, odpowiedział ostatnio na pytanie, kiedy poznamy nową strategię banku. – Wychodzimy z założenia, że nasze zasady i kierunki działania są tak przejrzyste, że nikt nie ma kłopotów z wnioskowaniem, jak będzie bank funkcjonował w ciągu najbliższych lat – dodał.

Prezesowi Bartkiewiczowi łatwo tak mówić, bo szefuje w ING BSK, z przerwami, od 1995 r. i rynek rzeczywiście wie, dokąd bank zmierza. Co nie zmienia faktu, że co trzy lata ING BSK przedstawia aktualizację swojej strategii i co roku raportuje poziom osiągnięcia wyznaczonych celów. Ale wypowiedź Bartkiewicza każe się zastanowić, do czego firmom w ogóle potrzebne są strategie. Czy to raczej okazja do autopromocji zarządu, czy faktycznie dobra praktyka rynkowa?

Nowe plany nowych władz

To pytanie jest szczególnie aktualne w kontekście wysypu nowych strategii spółek z udziałem Skarbu Państwa, ze względu na kompleksową wymianę władz w tych organizacjach w tym roku. Swoje kilkuletnie plany ogłosił ostatnio PKO BP, PZU, Enea, a wkrótce ma to zrobić Orlen, Tauron, KGHM czy Pekao. Czasami te nowe strategie wynikają z faktu, że skończył się okres poprzednich. Najczęściej jednak terminy mają tu niewielkie znaczenie, a po prostu nowe szefostwo chce się pochwalić swoim autorskim wkładem w rozwój firmy. I może to wyglądać na nieco bezsensowną licytację, który prezes ma „lepszy” pomysł.

– Rzeczywiście, w żadnej strategii prochu nikt nie wymyśli, wiadomo, że nadrzędnym celem każdej firmy jest wzrost, wzmacnianie swojej pozycji, zdobywanie nowych klientów i rynków itp. – przyznaje Łukasz Jańczak, analityk Erste Securities. – Ale przedstawienie swoich planów w formie ustrukturyzowanego dokumentu, szczególnie w przypadku nowych zarządów, to dobry sposób na komunikację z rynkiem, inwestorami, pracownikami i wszystkimi interesariuszami danej firmy – zaznacza Jańczak. I dodaje, że akurat w spółkach Skarbu Państwa nadzwyczaj często zmieniają się władze, to i często poznajmy ich nowe strategie.

Co firmy pokazują w strategiach

Część firm prezentuje swoje strategie bez rozgłosu, część – ze sporą pompą. Niektóre są „przegadane” (żeby nie powiedzieć nudne), mocno rozbudowane, z piętrowymi konstrukcjami i kwiecistymi opisami. Złośliwie można powiedzieć, że skoro zarząd i menedżerowie się napracowali, to przecież nie po to, by zmieścić wszystko na jednym slajdzie. Plotka głosi, że są i takie strategie, które powstają w wyspecjalizowanych firmach doradczych i są przywożone w przysłowiowej teczce.

A co jest w nich najważniejsze? Według Andrzeja Powierży, analityka BM Citi Handlowego, najistotniejsze jest postawienie sobie konkretnych celów i pokazanie, jak się chce je osiągnąć. Zawsze nadrzędnym celem jest oczywiście wzrost, ale władze spółek muszą reagować na zmieniające się otoczenie rynkowe. A w strategii, jak zauważa Powierża, można pokazać, jak firma chce przestawić swoje główne wektory działania, by wykorzystać pojawiające się szanse i unikać zagrożeń.

Analitycy dodają, że interesującym trendem, który pojawił się dopiero niedawno, jest określanie w strategii również celów finansowych, takich jak wskaźniki rentowności, wskaźniki kosztów czy przychodów. Część firm wskazuje prognozy nawet tak twardych danych jak poziom wyniku netto. Ostatnio tak było w przypadku Grupy PZU, która chce mieć 6,2 mld zł zysku netto w 2027 r. wobec zakładanych 4,3 mld zł w 2024 r. Przedstawiona kilka dni temu strategia PZU w ogóle była dosyć przełomowa, z tego względu, że ubezpieczyciel ujawnił tam swoje zamiary dotyczące dwóch dużych banków – Pekao i Aliora. Przypomnijmy, że Grupa PZU ma duże udziały (tzw. pakiet kontrolny) w tych dwóch instytucjach finansowych, co rodzi dodatkowe koszty. W związku z tym zdecydowano o sprzedaży akcji Aliora, a kupującym ma być Bank Pekao. W reakcji na tę informację giełdowy kurs PZU wzrósł (a Pekao spadł). – To, że rynki reagują na firmowe strategie, pokazuje, że są one potrzebne i nawet oczekiwane przez inwestorów i akcjonariuszy – zaznacza Łukasz Jańczak.

Kiedy zarząd musi się tłumaczyć

Przygotowanie i prezentacja planów rozwojowych to jedno, ale drugi ważny etap to ich realizacja i rozliczenie. Doświadczenie pokazuje, że bywa z tym różnie. Zdarza się, że cele nie zostają osiągnięte, a ambitne zamierzenia pozostają jedynie papierowym zapisem.

Oczywiście w takich przypadkach zarządy muszą się tłumaczyć, co poszło nie tak i dlaczego się nie udało. Przy czym zawsze można tu zrzucić winę na jakieś czynniki zewnętrzne – jak np. pandemia, wojna, pojawienie się jakichś nowych regulacji czy szczególne komplikacje na tym czy innym rynku. I to, że w razie porażki zawsze można znaleźć jakieś świetne wyjaśnienie, każe trochę sceptycznie podchodzić do idei przygotowywania średniookresowych planów rozwojowych.

– Ależ obiektywne czynniki rzeczywiście mogą się zdarzyć – ripostuje Łukasz Jańczak. – A jeśli tłumaczenia zarządu są niewiarygodne, inwestorzy czy rada nadzorcza potrafią to wyczuć – zaznacza.

Strategie potrzebne nie tylko spółkom

– Moim zdaniem strategie są potrzebne – mówi też Marcin Materna, analityk BM Banku Millennium. – Pokazują, jaką ścieżką kroczy firma, jakie ma zamiary, gdzie chce być za pięć czy za trzy lata i jakie przedsięwzięcia są ku temu niezbędne. A potem można ją z tego rozliczyć – zaznacza.

Zdaniem Materny to, jak istotne są takie kilkuletnie (ale dobre) plany, pokazuje ich niemal całkowity brak… w polityce gospodarczej rządu. – To znaczy może i one są, ale albo nie ma w nich konkretów, w tym celów i sposobów, albo nikt nie uważa ich na za tyle istotne, by je rozliczać – ocenia Materna. – Efekt jest taki, że nawet w strategicznych obszarach dla polskiej gospodarki, choćby w polityce energetycznej, wciąż nie mamy pewności, gdzie jesteśmy ani gdzie będziemy za kilka lat – dodaje.

Firmy
Elektrotim z optymizmem patrzy na 2025 rok
Materiał Promocyjny
Jak wygląda nowoczesny leasing
Firmy
Pojawiły się shorty na Lubawie
Firmy
Shorty odpuściły Żabce. Ale wzięły na celownik nową spółkę
Firmy
Kernel znów wygrał w sądzie. Ale to nie kończy sprawy
Firmy
Rynek składowania CO2 w Polsce rodzi się w bólach
Firmy
Pierwszy kwartał pod znakiem imponujących stóp zwrotu