Premier Węgier Ferenc Gyurcsany zadeklarował, że jego rząd nie zgodzi się na to, by austriacka spółka paliwowa OMV przejęła węgierski koncern naftowo-gazowy MOL, notowany na parkietach w Budapeszcie i Warszawie.
Premier Gyurcsany podkreślił, że to kwestia nie tyle ekonomiczna, co strategiczna. MOL kontroluje około 40 proc. własnych papierów, głównie za pośrednictwem "parkingowych", np. węgierskich banków.
Niedawno MOL podpisał list intencyjny w sprawie współpracy z CEZ-em. Czeska firma miałaby przy tym objąć 10 proc. akcji. Część analityków stwierdziła, że to jedynie taktyczny manewr, mający na celu zniechęcić OMV. Tymczasem koncern ten, w którym austriacki rząd posiada 31,5 proc. walorów, poinformował, że zachowa 19 proc. akcji MOL po to, by zapobiec ryzyku przejęcia przedsiębiorstwa przez innego inwestora. OMV zadeklarował też, że jest w stanie zaczekać na rozwój wydarzeń dwa, trzy lata.
OMV zabiega o przejęcie węgierskiego koncernu od czerwca, jednak jego oferta została potraktowana jako próba wrogiego przejęcia i odrzucona.
Wczoraj kurs MOL na warszawskiej giełdzie spadł o 1,1 proc., do 395 zł.