Enea wyjaśnia, że energia sprzedawana gospodarstwom domowym jest subsydiowana tą, którą kupują firmy. Do przedsiębiorstw trafia około 75 proc. całej energii sprzedawanej odbiorcom. Taryfy w tej grupie nie są zatwierdzane administracyjnie.
Rzecz w tym, iż niedawno zarząd Enei zapowiadał, że pozytywny wpływ na wyniki będą miały spadające ceny węgla kamiennego. Na to, że ceny węgla na światowych rynkach spadają, zwracał uwagę również Mariusz Swora, prezes URE. Z naszych informacji wynika, że firmy energetyczne nie mają dużych szans na to, że regulator zgodzi się na istotne podwyżki cen prądu w 2010 r. Przy obecnych cenach węgla za granicą – około 72 dolarów za tonę – i kursie złotego import surowca do elektrowni w północnej Polsce jest wyjątkowo opłacalny.
Co więcej, ceny węgla obniżył niedawno główny dostawca dla Enei, czyli Lubelski Węgiel Bogdanka. – Obniżkę w drugim półroczu zapowiadaliśmy w road show i uwzględniliśmy w prognozie na 2009 r. Jest ona realizowana dla większości klientów i wynosi średnio 4,5 proc. – przyznaje Mirosław Taras, prezes Bogdanki.
Paweł Smoleń, szef Vattenfall Heat Poland, wskazuje na fakt, że polskie elektrownie zgromadziły bardzo duże zapasy węgla. – Zatem wydaje się, że jedynym sensownym działaniem kopalń powinna być obniżka cen i bardziej elastyczny handel węglem – uważa Smoleń. – Tym bardziej że może się okazać, iż niektóre elektrownie już zakontraktowały znaczną część węgla nie w polskich kopalniach – dodaje.
– Kopalnie szukają sposobu na pozbycie się zapasów, by nie eksportować węgla poniżej kosztów – mówi prosząca o zachowanie anonimowości osoba z branży. – Poza tym jeśli nie obniżą cen, nie będą mieć pieniędzy na Barbórkę czy inne dodatki. Muszą też bronić się przed konkurencją z importu.