Pierwsza pułapka gazowa
Pierwsza pułapka dotyczy wysokiej marży pobieranej przez Orlen, choć sama spółka tłumaczy, że to nie wynika z jej chęci zysku. Dzisiaj cena na TGE nie jest kształtowana przez koszyk zakupowy jednego czy drugiego dostawcy. Opiera się ona na tym, gdzie jest najbliżej hub gazowy, a tym dla polskiego rynku jest Trading Hub Europe (THE), a więc europejski rynek hurtowy dla gazu ziemnego zlokalizowany w Niemczech. Gaz Orlen więc kupuje w cenie, którą wyznacza ten rynek i importuje go do Polski. Barierą mają być – zdaniem Orlenu – wysokie koszty infrastruktury, które spadają na kupujących. Orlen tłumaczy, że ten wysoki spread cenowy wynika z wysokich kosztów infrastruktury dot. importu gazu do Polski. Te opłaty, które pobiera Orlen oznaczają dla wielu odbiorców gazu w Polsce gorszą pozycję w porównaniu do pozycji odbiorców za granicą. Ta kwestia była dyskutowana na styczniowej Podkomisji stałej ds. Infrastruktury Krytycznej, Górnictwa i Energetyki. Jeden z wątków dotyczył właśnie tego spreadu między cenami na TGE, a cenami na giełdach zagranicznych, wynoszącego nawet 5-6 euro na MWh. To przekładać się ma na wyższe koszty po stronie odbiorców, np. Grupy Azoty.
Orlen odrzuca jednak sugestie, że to on odpowiada za tak wysokie opłaty. Spółka tłumaczy, że to efekt taryfy, którą otrzymuje Gaz-System, operator systemu przesyłowego. – Taryfy są jednymi z najwyższych w Europie, w szczególności w porównaniu z taryfami na rynkach płynnych, takich jak THE czy TTF (rynek holenderski) – tłumaczy Orlen. Spółka dodaje, że jednostkowy koszt mocy na punktach wejścia do niemieckiego systemu przesyłowego (THE) dla rezerwacji rocznych w taryfach na 2026 r. wynosi ok. 0,81 euro/MWh, dla holenderskiego (TTF) jest to ok. 0,66 euro/MWh, natomiast dla systemu polskiego wysokość tej stawki jest odpowiednio o ponad 120 i 170 proc. wyższa i wynosi ok. 1,81 euro/MWh.
Skąd takie stawki? Dzieje się tak z powodu inwestycji przeprowadzanych przez operatora w ostatnich kilkunastu latach, które miały na celu dywersyfikację źródeł dostaw i zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego. Te inwestycje to m.in. wybudowanie terminala LNG w Świnoujściu, budowa Baltic Pipe, interkonektorów z Litwą i Słowacją, rozpoczęcie budowy FSRU w Gdańsku oraz rozbudowa sieci przesyłowej. Orlen zdaje sobie z tego sprawę i podkreśla, że były one konieczne, aby uzyskać bezpieczeństwo energetyczne.
Gaz-System odpowiada, że to URE zatwierdza przychód regulowany na dany rok, weryfikując przedstawione we wniosku taryfowym koszty i to URE weryfikuje również poziom zwrotu z zaangażowanego kapitału. Co więcej, operator podkreśla, że te koszty zaczynają spadać. – Stawki opłat za usługę przesyłania paliw gazowych w punktach wejścia, w 2026 r. są niższe o 2 proc. w porównaniu do stawek obowiązujących w 2025 r. – tłumaczy operator. Przy obecnej cenie gazu na TGE na poziomie ok. 49 euro za MWh udział taryfy przesyłowej w cenie gazu przy stawce podstawowej to jedynie 3,7 proc. i odpowiednio 7,2 proc. dla produktów dobowych i ok. 5 proc. dla produktów miesięcznych (luty 2026 r.). – Stawki opłat są takie same we wszystkich punktach wejścia do systemu przesyłowego (z wyjątkiem rabatu 70 proc. w punkcie wejścia do Terminalu LNG oraz rabatu 80 proc. na połączeniach z instalacją magazynowania gazu), co oznacza, że punkty połączeń międzysystemowych nie są w żadnym stopniu obarczane przez Gaz-System dodatkowymi kosztami względem pozostałych krajowych punktów wejścia do systemu – podkreśla spółka. W ten sposób wskazuje, że to nie one są winne tych wysokich opłat. Za wysokie opłaty odpowiadają więc koszty infrastruktury, które budowaliśmy w imię bezpieczeństwa.
Druga pułapka gazowa
Druga pułapka gazowa związana jest z rosnącym znaczeniem energetyki gazowej, która ma stabilizować pracę OZE. Firmy takie jak PGE, Veolia, Enea i Tauron, ze względu na charakterystykę swojej działalności, nie są w stanie zagwarantować stabilnego profilu zużycia gazu i muszą opierać się na elastycznych, krótkoterminowych dostawach. Potrzeba pozyskania gazu „z dnia na dzień” zderza się z wysokimi kosztami na rynku spot, co skłania te podmioty do poszukiwania alternatywnych, niezależnych dróg importu w celu optymalizacji kosztów. PGE buduje własne struktury handlowe, dążąc do samodzielnego zaopatrywania swoich bloków gazowych. Ambicją firmy jest uniezależnienie się od krajowego dostawcy, ponieważ uważa, że jest w stanie pozyskać gaz taniej. Podobnie jest w przypadku Veoli, Enei i Tauronu. Główną barierą w realizacji tych planów jest obowiązująca ustawa o zapasach, która nie zamyka, ale utrudnia samodzielny import. Orlen podkreśla, że jest gotowy dostarczyć gaz każdemu o każdej porze dnia. Od początku 2026 r. obserwujemy rekordowe zapotrzebowanie na gaz ziemny w Polsce. 11 stycznia padł również rekord importu gazu przez Orlen – blisko 770 GWh w jednej dobie (ok. 67 mln m sześc.). Te liczby pokazują, że jest odpowiednia płynność rynku. Problemem może być jednak cena gazu, a ta może przełożyć się na stawki taryfowe za prąd.