Gaz-System odpowiada, że to URE zatwierdza przychód regulowany na dany rok, weryfikując przedstawione we wniosku taryfowym koszty i to URE weryfikuje również poziom zwrotu z zaangażowanego kapitału. Co więcej, operator podkreśla, że te koszty zaczynają spadać. – Stawki opłat za usługę przesyłania paliw gazowych w punktach wejścia, w 2026 r. są niższe o 2 proc. w porównaniu do stawek obowiązujących w 2025 r. – tłumaczy operator. Przy obecnej cenie gazu na TGE na poziomie ok. 49 euro za MWh udział taryfy przesyłowej w cenie gazu przy stawce podstawowej to jedynie 3,7 proc. i odpowiednio 7,2 proc. dla produktów dobowych i ok. 5 proc. dla produktów miesięcznych (luty 2026 r.). – Stawki opłat są takie same we wszystkich punktach wejścia do systemu przesyłowego (z wyjątkiem rabatu 70 proc. w punkcie wejścia do Terminalu LNG oraz rabatu 80 proc. na połączeniach z instalacją magazynowania gazu), co oznacza, że punkty połączeń międzysystemowych nie są w żadnym stopniu obarczane przez Gaz-System dodatkowymi kosztami względem pozostałych krajowych punktów wejścia do systemu – podkreśla spółka. W ten sposób wskazuje, że to nie one są winne tych wysokich opłat. Za wysokie opłaty odpowiadają więc koszty infrastruktury, które budowaliśmy w imię bezpieczeństwa.
Czy zatem nie ma sposobu, aby ominąć tę pierwszą pułapkę gazową? Jest i może nią być własny hub gazowy, który w Polsce praktycznie może już działać. Biorąc pod uwagę rosnącą skalę krajowego rynku, istotnie rozbudowaną w ostatnich latach infrastrukturę przesyłową gazu oraz zdywersyfikowane źródła dostaw, zasadne jest pytanie o model wyceny gazu w Polsce. Jeśli faktycznie ambicją Polski, w oparciu o poczynione inwestycje w infrastrukturę przesyłową, jest stworzenie handlowego hubu gazowego w naszej części Europy, należy zadbać o zbudowanie większej autonomii ceny gazu. Dzięki temu możliwe będzie wykreowanie silnego indeksu cenowego dla regionu. Z naszych rozmów z rynkiem wynika, że mne powinien on bazować na kosztach importu z kierunku, z którego nie jest już w takim stopniu jak w przeszłości sprowadzany. W przeciwnym razie przemysł w Polsce będzie na starcie mniej konkurencyjny w stosunku do zachodniego o różnicę w wycenie gazu pomiędzy giełdami zachodnimi i w Polsce.
Druga pułapka gazowa
Druga pułapka gazowa związana jest z rosnącym znaczeniem energetyki gazowej, która ma stabilizować pracę OZE. Firmy takie jak PGE, Veolia, Enea i Tauron, ze względu na charakterystykę swojej działalności, nie są w stanie zagwarantować stabilnego profilu zużycia gazu i muszą opierać się na elastycznych, krótkoterminowych dostawach. Potrzeba pozyskania gazu „z dnia na dzień” zderza się z wysokimi kosztami na rynku spot, co skłania te podmioty do poszukiwania alternatywnych, niezależnych dróg importu w celu optymalizacji kosztów. PGE buduje własne struktury handlowe, dążąc do samodzielnego zaopatrywania swoich bloków gazowych. Ambicją firmy jest uniezależnienie się od krajowego dostawcy, ponieważ uważa, że jest w stanie pozyskać gaz taniej. Podobnie jest w przypadku Veoli, Enei i Tauronu. Główną barierą w realizacji tych planów jest obowiązująca ustawa o zapasach, która nie zamyka, ale utrudnia samodzielny import. Orlen podkreśla, że jest gotowy dostarczyć gaz każdemu o każdej porze dnia. Od początku 2026 r. obserwujemy rekordowe zapotrzebowanie na gaz ziemny w Polsce. 11 stycznia padł również rekord importu gazu przez Orlen – blisko 770 GWh w jednej dobie (ok. 67 mln m sześc.). Te liczby pokazują, że jest odpowiednia płynność rynku. Problemem może być jednak cena gazu, a ta może przełożyć się na stawki taryfowe za prąd.
Spółki energetyczne patrzą na sprawę nieco inaczej. Zdaniem Tauronu wyzwaniem dla jednostek współpracujących z OZE może być zmienność zapotrzebowania. Problem ten może być zmitygowany zarówno przez zapewnienie wystarczającej płynności na rynku dnia następnego, jak i poprzez wprowadzenie szerszej gamy kontraktów terminowych, co z końcem 2025 r. zostało zrealizowane na TGE. – W realiach 2026 r. oraz lat przyszłych przy wysokiej zmienności cen surowców, jak i postępującej transformacji, zakup zarówno kontraktów terminowych jak i spotowych wydaje się optymalnym modelem kontraktowania – tłumaczy Tauron.
Obligo początek liberalizacji rynku gazu?
Obligo, jak widzimy, nie będzie jednym rozwiązaniem. Dalsza poprawa konkurencyjności na rynku gazu będzie wymagała również zwiększenia liczby podmiotów po stronie podażowej. Do tego niezbędna wydaje się dyskusja nad modelem obowiązku utrzymywania zapasów gazu.