[b]Jak bardzo nieoczekiwane studzenie ożywienia gospodarczego w Chinach może odbić się na notowaniach polskich akcji?[/b]
Spodziewałbym się jedynie krótkoterminowego i co najwyżej kilkuprocentowego wpływu podwyżki chińskich stóp procentowych na zachowanie globalnych indeksów. Tym bardziej że indeks giełdy w Shanghaju nie zareagował spadkiem na tę informację.
[b]Czego spodziewa się pan po polskich akcjach jeszcze w tym roku?[/b]
Generalnie nastroje inwestorów wciąż są pozytywne. Taka tendencja powinna utrzymać się co najmniej do końca roku. W ostatnich tygodniach mieliśmy do czynienia z niemalże nieprzerwanym wzrostem cen akcji na GPW. Spadki z ostatnich dni, których jedną z przyczyn były informacje z Chin, traktowałbym jako potrzebną rynkowi korektę. Oceniam, że nie będą już istotnie pogłębione, a w tym roku WIG i WIG20 pobiją jeszcze ostatnie październikowe szczyty, czyli poziomy odpowiednio ok. 46,3 tys. pkt oraz 2,7 tys. pkt (teraz jest to 45,3 tys. pkt i 2,6 tys. pkt).
[b]Co będzie motorem wzrostu dla naszych indeksów? Nie brakuje podaży akcji w ramach chociażby prywatyzacji. Z funduszy akcji odpływają pieniądze.[/b]
Ale zarówno odpływ kapitału z funduszy, jak i skala obecnej i planowanej na najbliższe tygodnie podaży akcji nie są duże. Cały czas spory jest natomiast napływ zagranicznego kapitału na giełdy rynków wschodzących, w tym Polski. Na razie nie ma zagrożenia dla tej tendencji.
[b]Powiedział pan, że optymizm na GPW utrzyma się co najmniej do końca roku. Co dalej?[/b]
To dotyczy większości giełd rynków wschodzących. W przyszłym roku oczy inwestorów będą zwrócone głównie w stronę gospodarki amerykańskiej. Obawy o jej kondycję są już teraz w jakimś stopniu zawarte w cenach akcji. Jeśli amerykańskie dane makro będą w miarę pozytywne, to powinno przełożyć się na nawet dwucyfrowe zwyżki indeksów giełdowych na wielu giełdach, także polskiej. Spadków w skali całego 2011 r. raczej się nie spodziewam, chyba że informacje z gospodarki światowej, głównie amerykańskiej, okażą się gorsze.