Po niemal dwóch latach ostrej walki UniCredit znalazł się na ostatniej prostej do sfinalizowania jednej z największych transgranicznych transakcji w historii europejskiej bankowości, o wartości 35–40 mld euro. Włosi, po zakończonym kilka dni temu wezwaniu, kontrolują już 47,59 proc. akcji niemieckiego Commerzbanku, co przekłada się na 49,65 proc. głosów na walnym zgromadzeniu. Do uzyskania pełnej kontroli brakuje już naprawdę niewiele, choć konieczne będzie dopełnienie jeszcze pewnych formalności.
Czego jeszcze brakuje?
Posiadany obecnie pakiet akcji daje włoskiej grupie praktyczną władzę operacyjną nad Commerzbankiem, ale by wszystko było lege artis, UniCredit musi jednak przekroczyć próg 50 proc. głosów. Jak wynika z doniesień medialnych, prezes Andrea Orcel analizuje już różne możliwości, jak dopiąć celu – od zamiany instrumentów pochodnych na akcje po kolejne zakupy papierów na rynku. Konieczne jest też uzyskanie wymaganych zgód nadzorczych na przeniesienie akcji objętych wezwaniem i przekroczenie progu 50 proc. głosów oraz kapitału. Zielone światło muszą dać m.in. Europejski Bank Centralny i niemiecki nadzór finansowy BaFin.
Czy coś może pójść nie tak? Największym wyzwaniem pozostaje sprzeciw polityczny. Niemiecki rząd (który nadal posiada około 12 proc. akcji Commerzbanku) broni „sreber narodowych”, zarząd banku przekonuje, że spółka jest w stanie rozwijać się samodzielnie, a związki zawodowe ostrzegają przed redukcją nawet 23 tys. miejsc pracy. W efekcie nie można wykluczyć przeciągających się sporów prawnych, wydłużenia procedur administracyjnych czy prób nałożenia na UniCredit dodatkowych, restrykcyjnych wymogów.
Czytaj więcej
Kiedy we wrześniu 2024 r. Andrea Orcel po cichu kupował od niemieckiego rządu pierwszy pakiet akcji Commerzbanku, mało kto przypuszczał, że rozpocz...
Jak wielka fuzja zmieni układ sił w Europie?
Niemniej, jak wynika z informacji zebranych przez agencję Reutersa, większość analityków uważa dziś przejęcie Commerzbanku za najbardziej prawdopodobny scenariusz. Ich zdaniem UniCredit powinien uzyskać formalną kontrolę nad niemieckim bankiem jeszcze do końca 2026 r., choć sama integracja Commerzbanku z należącym już do włoskiej grupy HypoVereinsbankiem (HVB) może potrwać trochę dłużej, do końca 2028 r.
Dlaczego Andrea Orcel tak zaciekle walczy o Commerzbank? Stawką jest nie tylko przejęcie jednego z największych niemieckich banków, lecz zmiana układu sił na mapie europejskiej bankowości z wyraźnym umocnieniem pozycji UniCredit, oczywiście. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, włoska grupa awansuje do ścisłej czołówki banków w Unii Europejskiej.
Po połączeniu z Commerzbankiem będzie dysponowała aktywami o wartości ok. 1,5 bln euro (z czego ponad 900 mld euro wnosi UniCredit, a ok. 600 mld euro – Commerzbank), co zapewni jej miejsce w gronie sześciu–ośmiu największych grup bankowych UE. Dziś jest poza pierwszą dziesiątką. Szacunkowo rzecz biorąc, pod względem sumy bilansowej UniCredit mniej więcej zrówna się z niemieckim Deutsche Bankiem i francuskim Crédit Mutuel, wyprzedzając m.in. holenderski ING oraz swojego największego krajowego konkurenta – Intesa Sanpaolo.
Jeszcze większy awans UniCredit może zanotować pod względem kapitalizacji giełdowej. Według prezentacji dla inwestorów, wartość rynkowa połączonej grupy może wzrosnąć z ok. 123 mld do blisko 168 mld euro. Dałoby to drugie lub trzecie miejsce wśród największych grup bankowych w Europie – za brytyjskim HSBC i niemal na równi z hiszpańskim Santanderem.
Wzmocniony UniCredit ma obsługiwać niemal 36 mln aktywnych klientów, z czego blisko aż 16 mln to klienci Commerzbanku i należącego do niego polskiego mBanku. Przejęcie nie otworzy przed Włochami nowych rynków, ale znacząco wzmocni ich pozycję na tych, na których są już obecni. A jest ich niemało – grupa działa w 15 krajach, tworzących spójną sieć od Włoch i Niemiec, przez Europę Środkową, po Bałkany i Grecję. To właśnie na tym obszarze UniCredit chce budować pozycję paneuropejskiego lidera. Już dziś na blisko 90 proc. swoich rynków zajmuje miejsce w pierwszej trójce największych banków.
W samych Niemczech należy spodziewać się dużych przetasowań. Obecnie należący do UniCredit HypoVereinsbank (HVB) jest silnym graczem w bankowości korporacyjnej i private banking, ale pod względem aktywów zajmuje około siódme miejsce. Dopiero połączenie z Commerzbankiem może wynieść włoską grupę niemal na szczyt tamtejszego rynku. W segmencie bankowości detalicznej i korporacyjnej połączony bank stanie się największą prywatną siecią bankową w kraju, wyprzedzając dotychczasowego lidera – Deutsche Bank pod względem liczby klientów oraz skali kredytów i depozytów. Przejmie również około 20-proc. udział w dochodowym rynku finansowania małych i średnich przedsiębiorstw (Mittelstand), w którym Commerzbank od lat jest jednym z liderów.
Inna sprawa, że nie będzie jednak oznaczać pełnej dominacji. W samych Niemczech Deutsche Bank pozostanie większy pod względem sumy bilansowej, dzięki rozbudowanej działalności w globalnej bankowości inwestycyjnej i na rynkach międzynarodowych. Co więcej, w całym niemieckim sektorze finansowym nadal dominującą rolę odgrywać będzie rozproszona sieć publicznych kas oszczędnościowych Sparkassen oraz banków spółdzielczych.
Czytaj więcej
Włosi wykonali kolejny krok na drodze do objęcie kontroli w Commerzbanku. UniCredit podaje, że może dysponować już niemal połową praw głosu w niemi...
Co przejęcie Commerzbanku oznacza dla Polski i mBanku?
A jak ta paneuropejska fuzja wpłynie na Polskę? Natychmiastowej rewolucji nie będzie, ale też może być ciekawie. Przejmując Commerzbank, UniCredit automatycznie stałby się większościowym akcjonariuszem mBanku. Dla inwestorów mniejszościowych to interesująca perspektywa, ponieważ zgodnie z polskimi przepisami nowy właściciel mógłby zostać zobowiązany do ogłoszenia wezwania na pozostałe akcje banku. Układ sił w polskim sektorze nie zmieniłby się jednak od razu – mBank po samej zmianie właściciela pozostałby piątym co do wielkości bankiem w kraju, wyraźnie ustępując trójce liderów: PKO BP, Pekao i Erste Bank Polska.
Jednocześnie przejęcie kontroli nad mBankiem zapewniłoby UniCredit znakomity przyczółek do dalszej ekspansji w Polsce. Po sprzedaży Banku Pekao w 2016 r. włoska grupa wróciła na nasz rynek jesienią 2025 r., kupując m.in. cyfrowy Aion Bank i rozpoczynając budowę nowoczesnego banku pod własną marką. Dotąd rozwijała działalność wyłącznie organicznie. Przejęcie mBanku oznaczałoby jednak skokowy wzrost skali biznesu i otworzyłoby przed UniCredit zupełnie nowe możliwości. Grupa mogłaby rozwijać oba banki równolegle lub – w dłuższej perspektywie – zdecydować się na ich integrację. Gdyby do niej doszło, na polskim rynku mógłby powstać jeden z najbardziej zaawansowanych technologicznie banków, zdolny skutecznie konkurować z dotychczasowymi liderami.