Ostatnie dni, nie tylko te, kiedy giełdy działały, przyniosły ponowny wzrost obaw dotyczących sprawnego transportu ropy przez cieśninę Ormuz, który nawet skurczył się do najniższego poziomu od podpisania przez USA i Iran wstępnego porozumienia. Nie dziwi zatem, że ropa wyhamowała dynamiczne spadki, aczkolwiek o odreagowaniu też trudno mówić. We wtorek nastroje na europejskich rynkach akcji wyraźnie się poprawiły. Po mocnym finiszu pierwszego dnia tygodnia za oceanem, we wtorek znów rosły rynki azjatyckie, zwłaszcza Korea, Tajwan i Japonia. Wciąż jednak pod presją były Chiny, a do spadków wróciła Indonezja. W Europie od rana zdecydowanie przeważały byki. Zwyżkom przewodziły Berlin i Moskwa. Krajowy rynek akcji w pierwszych godzinach był nieco przygaszony, ale od południa dołączył do szeregu. Pod koniec dnia WIG20 zyskiwał 1,2 proc., wychodząc na poziomy najwyższe od czwartku. Uklepanie dna wokół 3550 pkt i zdecydowany ruch do góry pozwalają mieć nadzieję na rozpoczęcie odreagowania nad Wisłą. Odreagowanie pojawia się w samą porę, bo na linii wsparcia poprowadzonej przez szczyty z kwietnia, połowy maja, a także przez dołek z początku czerwca. Miniony miesiąc był jednak drugim po marcu spadkowym miesiącem dla GPW, aczkolwiek mniej bolesnym. Warto jednak obserwować rynek walut, bo w ostatnich tygodniach złoty był wyraźnie pod presją, a dolar wydostał się na poziomy widziane poprzednio ponad rok temu.

Spory optymizm widać też na rynkach obligacji, w tym w Polsce. Rentowności papierów dziesięcioletnich w ostatnich dniach zmalały do 5,3 proc. i co prawda do tegorocznego dołka jeszcze sporo brakuje, ale jeszcze dalej jest do szczytów z maja.

Pod koniec półrocza trudno narzekać na wyniki indeksów akcji, ale spore rozczarowanie mogą czuć fani kryptowalut. W ostatnich dniach bitcoin pogłębił dołki, a jego spadek od początku roku sięga aż 33,2 proc.